Saturday, May 26, 2007

Josh Barnett


Josh Barnett ( urodzony 10 listopada, w Seattle Waszyngton ) jest Amerykańskim zawodnikiem MMA wagi ciężkiej i profesjonalnym zapaśnikiem. Jego rekord MMA to 21-4-0 ale o tym później.

Biografia

Josh Barnett jest absolwentem Ballard High School.

Przeszedł do historii jaki najmłodszy mistrz UFC wagi cięzkiej pokonując Randyego Couture w roku 2002. Jeszcze w tym samym roku tytuł został mu odebrany z powodu wykrycia w nim środków anabolicznych. Przez co została mu zabraba licencja na walczenie w UFC.

Przez tą sytuację Josh Barnett rozpoczął swoją karierę jako profesjonalny zapaśnik w japońskiej federacji New Japan Pro Wrestling. Jego występy okazały się sukcesem dzięki czemu Josh kontynuował karierę w MMA. W jego walce z Mirko Cro Copem 10 października 2004 roku doznał kontuzji ramienia która wyeliminowała go na 6 miesięcy. Josh powrócił do MMA walką rewanżową z CC, którą przegrał jednogłosną decyzją. Następnie Josh pokonał Kazuhiro Nakamurę na PRIDE 31, dzięki czemu dostał się do turnieju OW GP. Na Total Elimination Absolute pokonał Aleksa Emelianenko poprzez klucz, a na Critical Countdown Absolute zwyciężył z Markiem Huntem poprzez Kimurę.

W finałowym turnieju Josh pokonał Minotauro Nogueirę decyzją sędziów, a w finale przegrał z Mirko Cro Copem poprzez G&P Chorwata.

2 największe sukcesy Josha to : Mistrzostwo UFC wagi ciężkiej, oraz dojście do finału PRIDE OW GP 2006.


Result Opponent Method Event Title Date Round Time

Loss Antonio Rodrigo Nogueira Decision (Unanimous) PRIDE - Shockwave 2006 12/31/2006 3 5:00
Win Pawel Nastula Submission (Toe Hold) PRIDE 32 - The Real Deal 10/21/2006 2 3:04
Loss Mirko Filipovic Submission (Strikes) PRIDE - Final Conflict Absolute 9/10/2006 1 5:32
Win Antonio Rodrigo Nogueira Decision (Split) PRIDE - Final Conflict Absolute 9/10/2006 2 5:00
Win Mark Hunt Submission (Kimura) PRIDE - Critical Coutdown Absolute 7/1/2006 1 2:02
Win Aleksander Emelianenko Submission (Keylock) PRIDE - Total Elimination Absolute 5/5/2006 2 1:57
Win Kazuhiro Nakamura Submission (Rear Naked Choke) PRIDE 31 - Dreamers 2/26/2006 1 8:10
Loss Mirko Filipovic Decision (Unaminous) PRIDE 30 - Fully Loaded 10/23/2005 3 5:00
Loss Mirko Filipovic Submission (Injury) PRIDE 28 - High Octane 10/31/2004 1 0:46
Win Rene Rooze TKO (Punches) K-1 MMA - ROMANEX 5/22/2004 1
Win Semmy Schilt Submission (Armbar) Inoki Bom-Ba-Ye 2003 - Inoki Festival 12/31/2003 3 4:48
Win Yoshiki Takahashi Submission (Triangle/Armbar) NJPW - Ultimate Crush 10/13/2003 2
Win Yuki Kondo Submission (Rear Naked Choke) Pancrase - 10th Anniversary Show 8/31/2003 3 3:26
Win Jimmy Ambriz TKO (Punches) NJPW - Ultimate Crush 5/2/2003 1 3:05
Win Randy Couture TKO (Strikes) UFC 36 - Worlds Collide 3/22/2002 2 4:35
Win Bobby Hoffman Submission (Strikes) UFC 34 - High Voltage 11/2/2001 2 4:25
Win Semmy Schilt Submission (Armbar) UFC 32 - Showdown in the Meadowlands 6/29/2001 1 4:21
Loss Pedro Rizzo KO (Punch) UFC 30 - Battle on the Boardwalk 2/23/2001 2 4:21
Win Gan McGee TKO (Strikes) UFC 28 - High Stakes 11/17/2000 2 4:34
Win Dan Severn Submission (Armbar) SB 16 - SuperBrawl 16 2/8/2000 4 1:21
Win Bobby Hoffman Decision (Unanimous) SB 13 - SuperBrawl 13 9/7/1999 3 5:00
Win John Marsh Submission (Kimura) SB 13 - SuperBrawl 13 9/7/1999 1 4:23
Win Juha Tuhkasaari Submission (Armbar) SB 13 - SuperBrawl 13 9/7/1999 1 3:32
Win Bob Gilstrap N/A UFCF - Night of Champions 3/14/1998 N/A
Win Chris Charnos Submission (Choke) UFCF - Clash of the Titans 1/11/1997 1


INFORMACJE:

Pseudo: The Babyface Assassin
Wzrost: 190 cm
Waga: 113 kg
Urodzony: 10 listopada, 1977 rok.
Miejsce Urodzenia: Seattle, USA
Styl walki: Zapasy

Oficjalna Strona :www.joshbarnett.tv


Pozostale walki:

Josh Barnett vs. Semmy Schilt(1 of 1)


Josh Barnett vs. Semmy Schilt II(2 of 2)


Mark Kerr vs. Josh Barnett


Mirko Cro Cop vs Josh Barnett


Nastula - Josh Barnett


Josh - Nogueira


Rene Rooze - Josh Barnett


Josh Barnett - John Marsh

Thursday, March 29, 2007

Quinton ‘Rampage’ Jackson





Quinton ‘Rampage’ Jackson przeszedł długą drogę od momentu, kiedy to dorastał w Memphis, aż do wyżyny MMA, którą niewątpliwie na mapie imprez tego typu jest Pride Fighting Championships. Wzniósł się ponad wszelkie pokusy, jak chociażby szybkie zarabianie pieniędzy w ulicznych bijatykach, a wszystko to, by stać się jednym z najbardziej popularnych sportowców rywalizujących na najwyższym poziomie współzawodnictwa MMA.
Dzisiaj z głową podniesioną do góry opowiada o swojej przeszłości, jak i przyszłości.


- Walczę, by przetrwać, by móc godnie żyć. To jest moja praca. Nie zapominajcie, że byłem bezdomnym. Pamiętacie? Wychowywałem się na ulicy... byłem bez domu kilka razy. Tak byłem bezdomnym od czternastego roku życia. Moja mama zdecydowała, że nie będzie mnie już więcej utrzymywać i wykopała mnie z domu. Miała jeszcze pięcioro, czworo innych dzieci. Nie była w stanie mi niczego zagwarantować... Miałem 14 lat kiedy pierwszy raz wyrzuciła mnie. Poszedłem mieszkać do mojego kuzyna. To właśnie ten, który nazwał mnie Rampage, kiedy miałem 8 lat. Mój kuzyn nie wymiękał. Jednego razu odwiedził mnie i zainicjował walkę. Odklepałem go w 14 sekund [śmieje się]. Walczył na ulicy przez całe swoje życie. Uważał, że to, co ja robię, jest warte śmiechu, że on nie musi trenować, by dobrze walczyć na ulicy. Jestem zawodnikiem. Wiesz o co chodzi? No i Brady wyskoczył na solo do mnie i poddałem go w 14 sekund. Musiałem po prostu poddać go, ponieważ kocham go – wyznaje Jackson i zaraz kontynuuje:

- Moja mama pozbyła się mnie, no i pozostałem na łasce ulicy razem z nim. Przyzwyczajony byłem do bijatyk ulicznych z różnymi twardzielami. Gardziłem nimi i jednocześnie nienawidziłem ich. Większość moich kolegów było małych i oni dobrze wiedzieli, że potrafię się bić. Gdyby ktoś groził moim kumplom, mógłbym iść i dać im łupnia. Mój młodszy brat często to wykorzystywał, mówiąc do wielu osób – mój brat może ci przetrzepać skórę – W ten sposób robił co chciał, nikt go nie ruszył, a jeśli zdarzyło się, że ktoś go zaczepił, wtedy musiałem iść i pobić tego, który zbił mojego brata, a następnie wracałem i dawałem w kość mojemu bratu, za to, że doprowadza do sytuacji, w których musze bić innych ludzi. Tak właśnie wyglądał w większości mój okres dorastania.Dlatego właśnie kiedy dostałem się do Pride, to radziłem sobie z tymi wszystkimi chłopakami, którzy mieli dużo więcej doświadczenia w zawodowych startach ode mnie. Jednak ja całe życie biłem się na ulicy. To tak jakby moja druga natura. Rozumiesz? – kończy Quinton, dodając za chwilę:


- Bóg dał mi znak, że to On przygotował mnie do startów w tym sporcie. Tak, to On przygotował mnie. Dlatego właśnie wiem, że moim przeznaczeniem jest wrócić, by być lepszym. Kiedy pierwszy raz wystartowałem w Pride, przeprowadziłem się do Kalifornii na swoje. Mogłem zostać w domu i pracować z rodziną. Moi wujkowie mają firmę budowlaną, więc mogłem pracować jako budowlaniec. Nie chciałem jednak w ten sposób zarabiać kasy, więc wyprowadziłem się do Kalifornii. Poświęciłem się. Opuściłem rodzinę i całą resztę. Było ciężko, nie mogłem znaleźć pracy. Kiedy pierwszy raz wystartowałem w Pride, mieszkałem w RV zaraz przy plaży.
Od tamtego czasu, nikt nie może zarzucić mu tego, że unikał rywalizacji na najwyższym poziomie. W ostatnim czasie, stawał twarzą w twarz z Ricardo Arona, Wanderlei Silva, Murilo ‘Ninja’ Rua i jego bratem Maurico ‘Shogun’ Rua. Dla porządku – odniósł zwycięstwo nad obecnym mistrzem wagi lekko-ciężkiej UFC, Chuck ‘The Iceman’ Liddell, nad Igor Vovchanchynem, Murilo Bustamante, Arona i ‘Ninja’ Rua, ale miał też dwie przegrane w ostatnich trzech pojedynkach.


- Dwa razy przegrywajac z Wanderlei Silva, mając ciężkie chwile z Aroną, minimalnie pokonując Murilo ‘Ninja’ i przegrywając z ‘Shogunem’, Quinton jest przeświadczony, iż jest w stanie wygrać z każdym z nich – Wiem, że mogę pokonać tych chłopaków. To jest właśnie rzecz, która nie daje mi spokoju. Kiedy walczysz, to wiesz, że możesz wygrać z nimi. Spoglądam na swoje odbicie w lustrze i rozmyślam o swoich porażkach. To jest to, co z reguły pamiętam, ze swoich przegranych, że byłem wstanie wygrać z nimi. Wiem, że potrafię to zrobić. Dla mnie nie ma żadnej tutaj wątpliwości – kończy Rampage.

- Obecnie Quinton nie jest z nikim związany żadnym kontraktem. Jest wolny – Jestem wolnym agentem. Grand Prix było moją ostatnią walką. Mój menadżer powiedział, że muszę odczekać 5 miesięcy zanim rozpocznę z kimkolwiek negocjować, ale jestem niezwiązany z nikim. Robię, to na co mam ochotę. Chuck [Liddell] jest teraz dla mnie wzorem, ponieważ on również przechodził przez to, co ja teraz. Też miał kryzys, ale poradził sobie z tym i ja tez sobie poradzę. Teraz jest mistrzem. Rozumiesz, co mam na myśli? Chuck inspiruje mnie. Biorę z niego przykład. Biorę tez przykład z Randy’ego [Couture’a], który też był spoko mistrzem – dzieli się Jackson.
- Największą przeszkodą, z którą musi się teraz zmierzyć, jest brak dobrych i oddanych sparing partnerów – Każdy, poczynając od Team’u Punishment rozwodzi się nad tym, że traciłem wiele na treningach i tego typu rzeczach. Mam więc nadzieję, że uda mi się pozyskać kilku dobrych sparing partnerów, jak i kilku chłopaków moich rozmiarów, którzy trenowaliby ze mną. To jest właśnie to, nad czym zamierzam się teraz skupić. Muszę postarać się o dobrych sparing partnerów. Muszę zacząć trenować z ludźmi. Mam zamiar wybrać się do ‘Twinkle Toes’ [Frank Trigg] i zrobić parę treningów wrestlingu, a następnie udać się w jakieś inne miejsce, ponieważ zdaję sobie sprawę, że jedna osoba, nie jest wstanie wiedzieć i znać się na wszystkim – dodaje Jackson.


- Mój trener jest dobrym coachem. To jest naprawdę dobry trener, tylko za dużo robi rzeczy naraz. Jest producentem, właścicielem siłowni etc. Dużo czasu poświęca tym rzeczom i przez to, nie ma czasu by nas przypilnować w treningu. Coach trenował zazwyczaj nas ostro, ale w dniu, kiedy byłem zły i wściekły. Naprawdę mieliśmy ostre treningi. Wielu ludzi nie zauważało tego i patrzało na mnie, mówiąc, że coś się ze mną dzieje niedobrego, że zaczynam tracić formę. Dopatrywało się przyczyny w tym, że Bóg jest słaby, Jezus jest słaby, ale nie zdawało sobie sprawy, że w tym jest moja siła. Prawdopodobnie uważali mnie tylko w połowie tak dobrym, jak byłem, ponieważ tak naprawdę nie widzieli mojego treningu oraz jak on wygląda. Jeśli cofnąć się do walki z Aroną i ją prześledzić, to widać, że dostawałem po prostu po dupie, aż do momentu wykonania tego szczęśliwego slamu. Jestem pierwszym, który przyznaje się do tego. Tamten slam był bardzo szczęśliwy dla mnie. Arona robił ze mną co chciał. Jeszcze jeden kop i prawdopodobnie odczuł był to bardzo, co pozwoliłoby mu załatwić mnie szybko. Nie mam sparing partnerów. Nie mam ich wielu, a poziom walk w trakcie treningów nie odpowiada nawet poziomowi pojedynków w King of the Cage. Wiesz o czym mówię?


- Dalej Jackson dodaję, iż – Wielu chłopaków nie przychodzi. To nie dla nich zajęcie. Nie czują tego. Nie mają czasu. Naprawdę, czasem nie przychodzą. Mam kilku dobrych chłopaków w team’ie, ale to wciąż są nieprofesjonalni sparing partnerzy i nie zawsze przychodzą na trening. Wiele razy było tak, ze byłem tylko ja i mój trener. Nie zarzucam tutaj nic coachowi, ale to powodowało, że też traciłem zapał do treningu. Poza tym wielu ludzi wprowadzało tylko bałagan, a to nie sprzyjało atmosferze w drużynie i źle wpływało na mojego coach’a.

- W swojej drodze od bezdomnego, aż do czołowego zawodnika MMA na świecie, Quinton Jackson szuka swojego prawdziwego oblicza, nieustannie zmagając się problemami w treningu, ale jako wolny agent pragnie wprowadzić zmiany w swoich przygotowaniach. Przyszłość pokaże, czy dokonał dobrych wyborów. Jedno jest jednak pewne - ŻE WALKA JEST JEGO PRZEZNACZENIEM.

Quinton Rampage Jackson vs. Chuck The Iceman Liddell



Mauricio Shogun Rua vs Quinton Rampage Jackson



Quinton "Rampage" Jackson Vs. Matt "The Law" Lindland



Kevin Randlemen vs Quinton Jackson



Wanderlei Silva Vs Quinton Jackson



Hooligans

Monday, February 5, 2007

Bob Sapp



Bob „The Beast” Sapp

Dawniej w Japonii jednym z najbardziej rozpoznawalnych Amerykanów był generał McArthur. Minęło wiele lat, Japończycy pokochali amerykańskie gwiazdy ekranu, np. Harrisona Forda, którego twarz zdobi setki billboardów reklamujących wszelkie produkty konsumpcyjne... W ostatnich latach nadszedł jednak czas na inna fascynację rodem z USA – obecnie jednym z najpopularniejszych obcokrajowców w Japonii jest były zawodnik futbolu amerykańskiego, a dzisiaj zawodnik walczący w formule K-1 jak i gali Pride FC: Bob „The Beast” Sapp.


Urodził się 22 września 1974 roku jako drugi z czwórki rodzeństwa w Colorado Spring w Stanach Zjednoczonych., już od małego górował nad rówieśnikami wzrostem. Ojciec Sappa, z zawodu policjant, dopilnowywał by w domu panowała iście wojskowa dyscyplina i rygor, skończyło się to tak, że gdy Sapp miał lat 8, matka nie wytrzymała takiego życia i odeszła od męża. Bob zainteresował się sportem, jak sam mówi raczej z nudów... Oczywiście, przy jego predyspozycjach fizycznych padło na football. Parę lat później Bob poszedł na studia na Uniwersytecie w Waszyngtonie na kierunku farmacja socjologia. Jak nietrudno się domyślić, ukończenie studiów umożliwił Bobowi fakt, że grał w drużynie uniwersyteckiej na pozycji ofensywnego obrońcy i radził sobie na niej bardzo dobrze m.in. zdobył nagrodę Morrisa jako najlepszy zawodnik, a w 1997 roku został wybrany jako numer 3 w drafcie zawodowej ligi NFL i przeszedł do drużyny Chicago Bears. W nowej drużynie i w NFL szło Sappowi gorzej, miał problemy z znalezieniem wspólnego języka z trenerem Davem Wannstadtem, który stwierdził że Sapp przestał się rozwijać. Na początku 1998 roku przeszedł do Minnesota Vikings, zagrał tam kilka meczów, ale co innego ściągnęło na Boba kłopoty. W tamtym czasie liga NFL była mocno kontrolowana pod względem zażywania sterydów anabolicznych i substancji pokrewnych, pech chciał, że wykryto te substancje u Sappa. Spowodowało to, że z Bobem pożegnała się drużyna Vikingów. On sam nigdy nie przyznał się do zażywania sterydów, zaś zwiększony poziom testosteronu w swoim organizmie podczas testów tłumaczył witaminami oraz mikroelementami, jakie w tym czasie zażywał. Jak nietrudno się domyślić, te tłumaczenia jakoś nikogo nie przekonały... Na zakończenie jego kariery w NFL miały także wpływ kontuzje, liczne stłuczenia i pęknięcia oraz kłopoty ze ścięgnem Achillesa.
Nastał rok 2000 Sapp zaczynał popadać w depresję, przytył i stracił całkowicie kondycję. Mieszkał wtedy w Atlancie i szukał pomysłu, aby uwolnić się od marazmu w jaki wpadł. Przyszło mu wtedy do głowy, aby spróbować swoich sił w wrestlingu amerykańskim. Atlanta jest miastem, w którym siedzibę miała organizacja WCW (World Championship Wrestling). Sapp wznowił więc treningi, starał się odzyskać formę, aby jak najlepiej przedstawić się kierownictwu WCW. I tak, pod koniec 2000 roku, Sapp przedstawił swój nowy wizerunek, nazwał się „Bestia” mówił ze zmienionym głosem i zachowywał się jak duże-dziecko. Zaprzyjaźnił się wtedy z Tankiem Abottem (zawodnikiem UFC), który także „dorabiał” w wrestlingu.
W rankingach WCW Sapp nie zajmował najwyższej lokaty i pewnie szybko zakończyłby udział w zawodowych zapasach, gdyby nie pewien przełomowy moment w jego życiu.WCW miało problemy finansowe i chyliło się w stronę bankructwa, konkurencyjna organizacja WWF nie była zainteresowana jego osobą. Sapp został wtedy zauważony przez producenta programu FX "Tough Man" (show, w którym na zasadach bokserskich walczyły osoby, powiedzmy, „charakterystyczne”, np. koszykarz mierzący ponad 2 metry z zawodnikiem hokeja itd). Był to program czysto komercyjny i ze sportem nie miał nic wspólnego, ale Sapp zgodził się na udział w nim, w dodatku jego przeciwnikiem miał być także zawodnik NFL i to w dodatku z jego byłej drużyny, William "The Refrigerator" Perry. Ponieważ Sapp nigdy nie trenował boksu, pomagali mu w tym Tank Abott i Maurice Smith. Walka została pokazana w sieci kablowej w USA, a Bob znokautował Perrego w drugiej rundzie. Pewnie nic wielkiego by się nie stało w jego życiu po tej walce gdyby nie jeden fakt. Oglądał ją przebywający akurat w Los Angeles niejaki Kazuyoshi Ishii...

Sapp siedział na kanapie i grał na playstation kiedy zadzwonił telefon, mężczyzna na lini powiedział, że niejaki mistrz Ishii, który organizuje w Japonii od wielu lat własną ligę kickboxingu, oglądał jego walkę w programie "Tough Man" i chciałby się z nim zobaczyć w Japonii. Sapp tylko pomyślał „mistrz kto?”, ale w ciemno się zgodził i nazajutrz rano pod jego dom podjechała limuzyna, która zabrała go na lotnisko.
W 2001 roki Ishii szukał czegoś nowego, był nie tylko twórcą K-1 i mistrzem SeidoKaikan, ale przede wszystkim sprytnym przedsiębiorcą. Wiedział, co ludzie chcą oglądać i co się podoba. W organizowanych przez niego walkach w formule K-1 publiczności podobały się proste reguły, 3 rundy wypełnione akcją i częste efektowne zwycięstwa przez nokaut. Ishii potrzebował jednak czegoś nowego, czegoś co sprawiłoby, że K-1 zyskałoby nową publiczność w Japonii. Po 6 miesiącach treningu w 2002 roku Sapp zadebiutował na ringu podczas PRIDE 21 (w tym czasie relacje pomiędzy organizacjami K-1 i Pride były dość przyjacielskie, wspólnie organizowali gale noworoczne i wymieniali się zawodnikami) jego przeciwnikiem był Norihisa Yamamoto, którego Sapp pokonał przez KO w 2 minuty i 44 sekundy. W kolejnej walce, na zasadach K-1, pokonał Tsuyoshi Nakasako, potem zaś, w 11 sekund, Kiyoshi Tamurę ponownie w PRIDE. Sapp był oczywiście górą mięśni bez techniki, wychodził na ring i zalewał przeciwnika gradem ciosów zarówno dozwolonych jak i tych zabronionych, praktycznie nie doskonalił swoich umiejętności ćwiczył parę tygodni przed każda z walk, ale stawiał na swoją nieludzką wręcz siłę i, co ciekawe, to przynosiło wystarczające efekty.

Fenomen popularności Sappa wynikał z kreowanego przez niego ‘rozrywkowego’ wizerunku. Europejscy zawodnicy walczący w K-1 byli tylko fighterami z kamiennymi twarzami, interesowała ich walka. Przeważnie wracali do Europy gdzie trenowali w swoich klubach. Sapp był na miejscu, robił show jaki japończycy chcieli zobaczyć, ubrany w pióra lub z klatki z bananami wychodził na ring i każdy wiedział, ze ‘coś ciekawego’ się wydarzy. Sapp błyskawicznie stał się gwiazdą w Japonii, pojawiał się na okładkach większości magazynów, reklamówki z nim w tv pojawiały się co chwile, a Bob reklamował wszystko: od pizzy po sprzęt AGD. Pojawianie się Sappa w finałach K-1 w 2002 roku sprawiło że oglądalność wzrosła do 28.4% porównaniu z 20.1% w 2001 r.

Pierwszym człowiekiem, który pokonał w walce kolosa z Ameryki, był Antonio Rodrigo Nogueira, specjalista od brazylijskiego jiu-jitsu, któremu przyszło walczyć z Sappem podczas gali Dynamite. Walka wyglądała jak pojedynek Dawida z Goliatem, technika kontra ogromna siła, publiczność szalała, a komentatorzy wrzeszczeli do mikrofonów podczas całej walki... Oto wielkolud rzucał Brazylijczykiem po ringu, niczym lalką, obijając swoimi charakterystycznymi cepami, ale do sensacyjnego zwycięstwa Sappa nie doszło, doświadczenie i technika jednak w końcu wygrały, Antonio poddał Sappa przez armbar na początku drugiej rundy. Po walce Nogueira stwierdził szczerze, że już nigdy więcej takich walk nie chce...
Największym sukcesem Sappa w K-1 było pokonanie dwukrotnie mistrza K-1, Ernesto Hoosta... W 2002 roku po raz pierwszy spotkali się w eliminacjach do finału, tam Sapp walczył swoim zwyczajem, zalewał Ernesto gradem ciosów a Holender celnie kontrował, walkę Ernesto przegrał przez niefrasobliwość sędziów, którzy pozwolili na uderzenie po gongu co spowodowało, że Hoost miał zbyt poważne rozcięcie na twarzy. W ten sposób Sapp znalazł się w finale K-1.
Hoost szybko doczekał się rewanżu, ponieważ zastąpił Semmy’ego Schilta w finale K-1 i spotkał się z Sappem już w pierwszej walce. Jednak znowu było inaczej, niż wszyscy myśleli. Ernesto szybko posłał na deski Amerykanina, ale ten podniósł się, mimo że Sapp był workiem treningowym dla Hoosta, udało mu się parę razy odpowiedzieć silnymi ciosami, aż w końcu w narożniku, mimo dość szczelnej gardy Hoosta, grad ciosów Sappa sprawił, że mistrza K-1 zaczęto liczyć, wtedy doszło do jednego z największych błędów sędziowskich w K-1... Mimo, że Hoost był gotowy do kontynuowania walki, sędzia Kakuda przerwał i ogłosił zwycięstwo Sappa przez TKO. „Zwycięzca” wyglądał po tym pojedynku, jakby walczył co najmniej 12 rund, a Ernesto jakby był po sparingu. Walka z Hoostem tak wykończyła Sappa, że nie był on wstanie wyjść samodzielnie z ringu nie mówiąc o kontynuowaniu walk turniejowych, dodać należy tylko fakt, że Hoost dzięki temu walczył dalej i wygrał cały turniej. Obaj panowie spotkali się jeszcze na gali Wrestle-1 i tam góra był Ernesto, ale była to walka reżyserowana.
Po walce z Hoostem gwiazda Sappa zabłysnęła jeszcze jaśniej, nie zważając na braki kondycyjne i techniczne Sapp nadal zajmował się bardziej swoim wizerunkiem niż treningiem. Skutki tego Sapp poczuł w walce z Mirko CroCopem, który w pierwszej rundzie znokautował Sappa łamiąc mu kość oczodołu. W tej walce potwierdziło się to, że bez odpowiedniego przygotowania, sama siła nie wystarczy. Bob brał udział w galach wrestlingu japońskiego, gdzie nawet miał tytuł mistrzowski, pojawiał się w filmach japońskich, ale przede wszystkim nadal walczył dla K-1, był i nadal jest maskotką tej organizacji, przynoszącą zarówno oglądalność, jak i pieniądze. Niestety często przekłada to się na niezbyt czyste wygrane Sappa, albo sędziowie dają mu więcej czasu na odpoczynek niż innym zawodnikom np. walka Sappa z Kimo, albo nie reagują na jego faule. W 2003 roku Sapp ponownie brał udział w eliminacjach do finału, tym razem jego przeciwnikiem był Holender, zwycięzca GP w Las Vegas, Remy Bonjasky. Co ciekawe 11 z 13 japońskich dziennikarzy twierdziło że Sapp pokona Bonjaskiego, ale stało się inaczej. Holender szybko zneutralizował ataki Sappa i używał swoich kolan oraz mocnych kopnięć, a gdy Sapp próbował przycisnąć w narożniku, Bonjasky sprawnie z niego uciekał. Sapp dość szybko opadł z sił i wyraźnie odczuł parę ciosów jake dostał na wątrobę, a w drugiej rundzie jeden z highkicków trafił go na tyle mocno, że spowodowało to jego liczenie. Po wznowieniu „Bestia” przewrócił Holendra i, gdy ten leżał na ziemi, uderzył go w głowę, za co został zdyskwalifikowany. Po tej walce Sapp długo nie walczył z kimkolwiek z czołówki K-1. Stoczył parę walk w wrestlingu m.in. z sumitą Akebono podczas gali Dynamite 2003, którą porównywano do walki King-Kong vs Godzilla. Dodać należy tylko, że Sapp wygrał przez KO. Rok 2004 był jego najgorszym w K-1. Popularność ‘Bestii’ słabła, toczył brzydkie walki i wygrywał ze słabymi zawodnikami, często przez ich kontuzje.

Organizacja K-1 miała w 2004 roku plan na ruszenie z cyklem gal z walkami na zasadach mma, i tak 22 maja odbyła się gala K-1 Romanex. Jak głoszą plotki, Bob Sapp miał być główną gwiazdą tych gal a zarazem mistrzem wagi ciężkiej, miał tylko pokonać Kazuyuki Fujitę, jednego z lepszych japońskich zawodników mma. Sapp wytrzymał z Fujitą 2 minuty, Japończyk wykonał na nim efektowne soccerkicki i skończył walkę przez KO. Kolejną dotkliwa porażkę Sapp zaznał od niezawodnego Raya Sefo, człowieka o jednym z najsilniejszych ciosów w K-1. Ray posłał Boba na deski na początku drugiej rundy. Sapp zajął się wtedy głównie grą w filmach (Elektra, The Longest Yard), nie spodobało to się władzom K-1 i dosyć ostro krytykowali Sappa za braki treningowe.
Pod koniec 2004 roku Sapp zrozumiał, że jego kariera jest uzależniona od K-1 i żeby nadal jego konto było pełne, musi coś zmienić. Nie miał zamiaru być tylko dużym workiem bokserskim dla innych, postanowił trenować jak nigdy dotąd i pod okiem stałego trenera. I tak po walce noworocznej z Jeromem LeBannerem, która zakończyła się remisem tylko dlatego że była pod mieszanymi regułami K-1/mma (gdyby walka była tylko wg reguł K-1, Sapp pewnie nie wyszedłby do 3 rundy), Bob skontaktował się z Samem Greco. Australijski weteran K-1 zgodził się mu pomóc pod jednym warunkiem: koniec z filmami, promocjami itp, najważniejszy jest trening i to w dodatku u Greco w Australii. Sapp zgodził się na te warunki i zaczął trenować jak prawdziwy zawodnik, w międzyczasie pojawił się na gali Hero’s, gdzie pokonał Min Soo Kima, ale głównym celem było wzięcie udziału w eliminacjach GP K-1.W 6 miesięcy nie nadrobi się zaległości, ale trening z Samem Greco nie poszedł na marne – 14 czerwca 2005 roku Bob Sapp wygrał turniej eliminacyjny i zdobył tytuł mistrza K-1 Japonii. Mimo, iż nadal nie prezentował się dobrze pod względem technicznym i nadal zbyt często faulował, to wyraźnie poprawił kondycję i przede wszystkim walczył w tym turnieju inaczej niż kiedyś – oszczędzał siły i jego walki były mniej chaotyczne. Mimo że jego przeciwnikami nie byli zawodnicy z czołówki to jednak wygranie 3 walk jednej nocy, nawet z zawodnikami klasy B, nie było takie łatwe. Po wygranej Bob nie zrezygnował z pomocy Greco i nadal przygotowuje się do finałów K-1, tym razem jego przeciwnikiem będzie ktoś, kto pojawił się w K-1 z tych samych powodów co on (nieludzka siła i wymiary), ponad dwumetrowy Koreańczyk Hong-Man Choi.
Dla jednych Bob Sapp w K-1 to nieporozumienie, ktoś kto nie powinien w ogóle walczyć, symbolizuje okres w K-1 kiedy zapraszano do walk różnego rodzaju dziwaków, a nie zdolnych, dobrych technicznie zawodników. Jednak większość z nich odeszła w zapomnienie, natomiast Bob Sapp jest tu nadal i walczy już 3 lata, ciągle przyciągając ludzi do telewizorów. Miał okazje walczyć z najlepszymi w K-1, zna smak porażki jak i wygranej, obecnie trenuje jak nigdy dotąd i kto wie, może Samowi Greco uda się nauczyć ‘Bestię’ wykorzystywania swoich warunków do walk K-1 a wtedy będzie groźny dla każdego. A na pytanie, czy powinien walczyć, najlepiej odpowiedział Aleksiej Ignaszow: „...dzięki takim zawodnikom [jak Sapp] ja dostaję większe pieniądze i dopóki tak jest, jestem za...”


Bob Sapp w liczbach:

Wzrost: 201cm
Waga: 160kg
Zasięg ramion: 86cm
Obwód klatki piersiowej: 153cm
Biceps: 65cm
Najlepszy czas na 100m:
11'03" 11'08 11'18 "
Wyciskanie na “ławeczce”: 300kg



Bob Sapp vs Kimo



Ernesto Hoost vs Bob Sapp



Bob Sapp vs Zebra



Bob sapp vs yoshihiro takayama



Bob Sapp vs Jerome Le Banner



Akebono vs Bob Sapp



bob sapp vs minotauro



Bob Sapp vs. Remi Bonjaski



Bob Sapp vs Cyril Abidi



Karate Man Bob Sapp Vs Kim Min Soo



Bob Sapp Vs Yoshihisa Yamamoto



Bob Sapp vs Kim John Wang



Bob Sapp vs Kazuyuki Fujita



cro cop vs bob sapp



Bob Sapp vs Tamura



Alan KARAEV vs Bob Sapp



Ray Sefo vs Bob Sapp

Mark Coleman



Mark "The Hammer" Coleman (urodzony 20 grudnia 1964 r. w Fremont, Ohio) jest amerykańskim zawodnikiem MMA, jak również zawodowym zapaśnikiem, który jest także znany za sprawą swojej amatorskiej kariery w zapasach.

Coleman rozpoczął swą karierę od zapasów w stylu wolnym by następnie zdobyć mistrzostwo NCAA oraz rywalizować w letnich Igrzyskach Olimpijskich w 1992 roku zajmując ostatecznie 7 miejsce. W dalszej części swojej amatorskiej kariery Coleman przerzucił się na na nowy styl - MMA, wygrywając swoje 2 pierwsze turnieje UFC 10 oraz UFC 11 w 1996 r, stając się tym samym pierwszym mistrzem wagi ciężkw UFC.

Obecnie Coleman w zawodach Pride w Japoni, jak i jako zawodowy zapaśnik w federacji (?) HUSTLE również w Japoni. Jest panadto założycielem Team Hammer House - stajni zawodników i ośrodka treningowego MMA w Columbus, Ohio.

Amatorskie zapasy

Mark Coleman rozpoczął swoją karierę zapaśnika w stylu wolnym jako nastolatek, walcząc następnie dla Uniwersytetu Miami w Ohio i był dwukrotnie mistrzem w konferencji środkowo-amerykańskiej. Jako senior przeniósł się do Uniwerytetu Stanu Ohio i wygrał mistrzostwo NCAA. Po ukończeniu college'u Coleman dostał miejsce w zapaśniczej reprezentacji USA i zajął 7 miejsce na Igrzyskach Olimpijskich w Barcelonie. Coleman kontynuował swoją amatorską karierę, pokonując nawet złotego medalistę olimpijskiego Kurt'a Angle na turnieju w 1995 r.

UFC

W lipcu 1996 Mark Coleman zadebiutował w MMA na turnieju UFC 10. Za sprawą solidnego przygotowania zapaśniczego oraz niszczącej siły ( ) Coleman wygrał turniej pokonując faworytów publiczności Gary'ego Goodridge oraz Don'a Frye tej samej nocy. Wielu uważa, że Coleman był pierwszym zawodnikiem mma, który z powodzeniem użył popularnej obecnie techniki "ground-and-pound" (?). Ponadto Coleman znany był z tego, że nie marnował czasu na początku walki i dażył do niemalże natychmiastowego sprowadzenia do parteru.

Coleman powrócił na UFC 11 i wygrał swoje dwie pierwsze walki w czasie poniżej 3 minut. Po kontuzji Scott'a Ferrozzo w finale, Coleman został mistrzem UFC 11.

za sprawą fali krytyki pod adresem UFC organizacja postanowiła stworzyć kategorie wagowe i organizować mistrzostwa. Pierwsza walka o mistrzostwo wagi ciężkiej odbyła się na UFC 12 i zmieżyli się w niej Mark Coleman i Dan Severn. Ku zdumieniu publiczności Coleman zastosował duszenie legendzie UFC w jedyne 2:47 min i został tym samym pierwszym mistrzem wagi ciężkiej w historii UFC.

Po raz pierwszy Coleman bronił tytułu na UFC 14, gdzie zmieżył się z byłym kickboxerem Maurice'm Smith. Po długiej walce Coleman przegrał decyzją sędziów po 21 minutach. Uświadomiwszy sobie, że nie sposób walczyć przez tak długi okres czasu, Coleman zrobił sobie niemalże rok przerwy i powrócił dopiero na UFC 17, gdzie zmierzył się z Pete'm Williams'em. Walka ponownie okazała się długa i Coleman wyglądał na wyczerpanego po 10 minutach i nawet odpoczywał z rękami na kolanach. Wykorzystując słabość Coleman'a Williams znkokautował go kopnięciem - był to pierwszy nokaut w karierze Coleman'a.

Po blisku 8 miesiącach treningów Coleman powrócił na UFC 19, gdzie zmieżył się z Brazylijczykiem Pedro Rizzo. Po 15 minutach, sędziowie orzekli zwycięstwo Rizzo.

PRIDE

W 1999 Coleman wziął udział w turnieju PRIDE 5, gdzie zmierzył się z popularnym japońskim zawodowym zapaśnikiem Nobuhiko Takada. Coleman przegrał z Takadą przez Heel Hook(?). Wielu krytykow uwarza, że walka została ustawiona. Było to jedno z 2 zwycięstw Takady 2 w jego 7 walakch mma.

Coleman powrócił do Japoni w listopadzie 1999 roku na turniej PRIDE 8 i stoczył walkę z Ricardo Morais. Po dwóch 10'minutowych rundach Coleman wygrał decyzją sędziów, przełamuje tym samym passę przegranych, wygrywając po raz pierwszy od przeszło dwóch i pół roku.

Na początku roku 2000 federacja Pride ogłosiła turniej Grand Prix, który składał się z dwóch rund. W pierwszej Coleman walczył z zawodnikiem japońskim - Masaaki Satake, wygrywając szybko przez neck crank (?). 4 miesiące później w finale Grand Prix PRIDE 2000 (który był pierwszym turniejem PRIDE dostępnym w płatnej telewizji dla widzów w USA) Coleman zmierzył się w ćwierćfinałach z Akira Shoji, wygrywając decyzją sędziów. Tej samej nocy w półfinale, Coleman wygrał szybko przez TKO w drugiej sekundzie pierwszej rundy walki z Kazuyuki Fujita przez corner stoppage (?). Fujita po urazie doznanym w pierwszej walce tej nocy ledwo trzymał się na nogach. Tym samym wypoczęty Coleman zmierzył się w finale z Igor'em Vovchanchyn. W 3:09 min drugiej rundy sędzia przerwał walkę i Coleman i został pierwszym w historii mistrzem Pride Grand Prix. Ciesząc się ze zwycięstwa Coleman spadł z najwyższej liny wybiegając z ringu aby świętować ze swoimi fanami.

Po szybkim zwycięstwie nad Allan'em Goes'em na PRIDE 13, Coleman zmierzył się z prawdopodobnie najcięższym wyzwaniem w karierze, walcząc z Antonio Rodrigo Nogueira na PRIDE 16. Nogueira założył Coleman'owi trójkąt w 6:10 min pierwszej rundy, przełamując passę 6'ciu zwycięstw Colemana.

Po tej walce Coleman nie walczył przez blisko 2 lata, spędzając ten czas z żoną i dziećmi, skupiając się nad rozwojem swojego ośrodka treningowego i stajni zawodników Team Hammer House, której należeli między innymi Kevin Randleman, Wes Sims i Phil Baroni. Team Hammer House szybko zyskał sobie ogromną renomę.

Coleman pwrócił do MMA na PRIDE 26, gdzie zmierzył się z Don'em Frye'm w rewanżu za walkę na UFC 10. Po znacznie cięższej przeprawie Coleman wygrał jednogłośnie po 20 minutach.

Dzieląc czas pomiędzy rodzinę i treningi ze swoimi zawodnikami, Coleman walczył co najwyżej raz do roku. Wziął udział w Pride 2004, walcząc w wadze ciężkiej jako powracający mistrz Grand Prix. W pierwszej rundzie PRIDE Total Elimination 2004 zmierzył się z mistrzem wagi ciężkiej Fedor'em Emelianenko. Walka okazała się krótka i Coleman przegrał w 2:11 min pierwszej rundy po założeniu dźwigni na ramię i odpadł tym samym z turnieju.

Powrócił na PRIDE 29: Fists of Fire, by zmierzyć się z Mirko "Cro Cop'em" Filipović'em. Coleman pod nawałem ciosów Cro Cop'a został znokautowany po raz drugi w karierze. W październiku 2005 roku Coleman pojawił się na pierwszej europejskiej gali bushido Bushido Europe-Rotterdam Rumble, gdzie przez duszenie pokonał Milco Voorn w 56 sekundzie pierwszej rundy.

Kolejny występ Coleman'a miał miejsce na PRIDE 31, gdzie zmierzył się z zawodnikiem stajni Chut Boxe - Mauricio "Shogun'em" Rua. Z członkiem Team Hammer House Phil'em Baroni w narożniku, Coleman rozpoczął od sprowadzenia Shogun'a do parteru. Ale w 49 sec pierwszej rundy Rua podniósł się, a Coleman złapał go za stopy, w wyniku czego Rua upadł i złamał sobie rękę pod nienaturalnym kątem. Nie zauważywszy złamania Coleman kontynuował walkę i zadał kilka ciosów przed przerwaniem walki. Następnie Coleman odepchnął sędziego i zaczął krzyczeć na Murilo Rua, brata Mauricio, który ruszył z pomocą. Za sprawą tego agresywnego zachowania w stosunku do Mauricio zawodnicy Chute Boxe ustawili się wokół ringu, wraz z obecnym mistrzem wagi średniej Pride Wanderlei Silva, który wskoczył na ring i zaczął szarpać się z sekundantem Phil'em Baroni. Baroni zadał kilka ciosów Wanderlei zanim sprowadził go do parteru, podczas gdy Coleman nadepnął (?) mu na gardło. Nadal nieświadomi urazu Mauricio Rua, Coleman i Baroni zaczęli wiwatować. Po przywróceniu porządku obaj zawodnicy (Coleman i Rua) postanowili roztrzygnąć walkę w przyszłości. Coleman przperosił później zawodników Chute Boxe, ale ci przeprosin nie przyjęli.

Obecnie Mark Coleman trenuje swoich zawodników z Team Hammer House i nadal walczy najwyżej raz do roku. W lipcu 2006 ogłoszono, że Coleman został jednym z trenerów w International Fight League, ale że nie potrafił skompletować drużyny, został zastąpiony przez Frank'a Shamrock'a.

21 października 2006 roku, Mark Coleman zmierzył się po raz drugi z mistrzem Pride w wadze ciężkiej Fedor'em Emelianenko na pierwszej amerykańskiej gali Pride - PRIDE 32: The Real Deal i ponownie przegrał po założeniu dźwigni w 1:17 min drugiej rundy. Emelianenko zadał Coleman'owi potężne ciosy, rozcinając mu twarz podbijając oczy.



Mirko Cro Cop Filipovic Vs. Mark Coleman



Marc Coleman vs. Mico Voorn



Antonio Rodrigo Nogueira "Minotauro" vs. Mark Coleman



Fedor Emelianenko Vs. Mark Coleman



Mark Coleman Vs Allan Goes

Sunday, January 28, 2007

Ricardo Arona



Ricardo Arona

Wzrost: 180cm
Waga:93kg
Data urodzenia: 17.08.1978
Bilans w MMA: 10-2-0
Klub: Brazilian Top Team

Tytuły: Dwukrotny mistrz świata w BJJ
Mistrz Brazylii w BJJ
Trzykrotny zwycięzca turnieju ADCC w latach 2000-2001
Mistrz Rings w wagi średniej w roku 2001




Ricardo swoją edukację w sztukach walk zaczął od treningu Karate w wieku 7 lat. Po trzech latach zmienia sekcję Karate na sekcję Judo. Swój obecny styl, czyli Brazylijskie Ju-Jitsu gdy w 1991 zobaczył zawody, w których zmierzyli się zawodnicy BJJ z fighterami Luta Livre. Na tych zawodach widział w akcji takich zawodników jak: Murillo Bustamante, Fabio Gurgel. Zwyciężyli reprezentanci BJJ. Młody Arona, zafascynowany tą dyscypliną, zaczął trenować pod okiem mistrza Lelio.

Warunki treningu nie były sprzyjające: Ricardo ćwiczył w garażu a za sparring partnerów miał starszych kolegów. Jednak pełen zapału i talentu młody Brazylijczyk dostaje purpurowy pas od Lelio i za jego radą szuka mocnej drużyny. Tak jego droga krzyżuje się z teamem Carltona Gracie. Arona wybrał właśnie ten klub, gdyż chciał trenować z najlepszymi. Oczywiście jako purpurowy pas nie mógł ćwiczyć z czarnymi pasami. To jednak nie zgarsza Arony i kontynuuje trening chcąc udowodnić, że jest tyle sam wart co Vitor Belfort, Amaro Bitetti czy inni topowi zawodnicy.

Na pierwsze osiągnięcia nie trzeba długo czekać. Nie mając 19 lat zdobywa mistrzostwo stanu Rio, a potem mistrzostwo świata, dzięki czemu awansuje na brązowy pas. Mając już 19 lat powtórzył swoje osiągnięcia i dodał jeszcze zdobycie pierwszego miejsca na mistrzostwach Brazylii. Kolejnym etapem w karierze był turniej ADCC (Abu Dhabi Combat Club). W walce, która miała dać reprezentanta klubu pokonał Amary Bitettiego. Eliminacje krajowe nie stanowiły większego problemu. Światowy turniej ADCC również został przez niego podbity, nigdy nie przegrał walki i został 3-krotnym zwycięzcą turnieju( ten wyczyn udał się jeszcze tylko dwóm zawodnikom).

Wtedy zaczęła się jego kariera w MMA. Arona walcząc w Rings pokazuje wysoki poziom i zdobywa tytuł mistrza w swojej wadze pokonując po drodze m.in. takich zawodników Kanehara, Horna czy Ximu. Jego jedyna porażka w tej organizacji miała miejsce w walce z obecnym mistrzem PRIDE Fedorem Emelianenko. Dzięki temu otrzymuje czarny pas z rąk Ricardo Liborio. Od tej pory intensywnie pracuje nad treningiem vale-tudo które od zawsze go fascynowało. W tym czasie przestaje być członkiem drużyny Carlsona Gracie, od którego odłączyło się kilku czołowych zawodników jak Bustamante, Sperry, Liborio i Bebeo Duarte. Ta czwórka utworzyła własny klub - Brasilian Top Team. Arona dołącza do tego klubu, ponieważ pragnie ćwiczyć z czołówką.

W 2001 roku Arona kolejny raz dominuje w ADCC wygrywając zarówno swoją kategorię wagową jak i kategorię open. Wyszedł zwycięsko z pojedynków z takimi asami jak Ricardo Almeida, Renato Sobral czy Jean Jacques Machado. Po tym jednak następują nieciekawe chwile, bowiem Arona zmuszony jest opuścić swój klub wraz z Belfortem, Paulo Filho, Allanem Goesem i Carlosem Barretto z powodu konfliktu interesów. Wciąż jednak pozostawał w dobrej komitywie z byłymi partnerami z drużyny. Nadal też trenował z tą samą kadrą trenerską.

Mimo opuszczenia BTT Arona wciąż doskonale sobie radził w walkach. Po zdobyciu pasa w Rings, przechodzi do najbardziej prestiżowej organizacji sztuk walk - PRIDE. Startuje na gali PRIDE 16 a jego przeciwnikiem jest reprezentant słynnego klubu Lions Den Guy Mezger. Ricardo wygrywa tę walkę niejednogłośną i dość kontrowersyjną decyzją. Kolejnym przeciwnikiem był świetny Dan "Hollywood" Henderson z Teamu Quest. Po niezwykle emocjonującej walce Arona wygrywa decyzję sędziów. Po tej walce Arona powrócił do BTT, ponieważ uznał, iż nigdzie indziej nie będzie w stanie zapewnić sobie treningu na równie wysokim poziomie. Trzecim przeciwnikiem był Murillo "Ninja" Rua z konkurencyjnego klubu Chute Boxe. I tę walkę wygrał Arona, tym razem jednogłośnie.

Na gali PRIDE 26 Arona miał walczyć z Overeemem, ale z powodu grypy ta walka nie odbyła się. Nieco wcześniej walczył w Walce Wieczoru na turnieju ADCC przeciw innej legendzie tej imprezy - potężnemu Markowi Kerrowi - iraz jeszcze wygrał. W 2003 miał też Brazylijczyk wziąć udział w GRAND PRIX w wadze do 93kg, ale znów problemy zdrowotne uniemożliwiły jego start (zastąpił go Murilo Bustamante).

Do PRIDE powrócił w czerwcu 2004 roku. Przeciwnikiem był wysoko notowany Amerykanin Quinton "Rampage" Jackson z Team Oyama. Arona zdecydowanie dominował w walce: zadał dużo low-kicków i kilka innych ciosów, kontrolował też sytuację w parterze. Dwa razy miał okazję skończyć Quintona: raz kopiąc go w parterze(jednak potem zaczął uderzać w tył głowy co jest niedozwolone i dał moment na pozbieranie się Jacksonowi) a potem miał nogi ułożone do trójkątnego duszenia. Niestety tu Arona dał wykonać potężnego (ale i kontrowersyjnego) slama, po którym sędzia przerwał walkę.

Jeszcze w tym samym roku Ricardo znów zawalczył w Japonii i pokonał Sergey Ignatova na gali PRIDE 28 poprzez duszenie.

W roku 2005 czekał na Aronę wielki sprawdzian - PRIDE LHW GRAND PRIX. W pierwszej rundzie trafił na swego dawnego przyjaciela i również zwycięzcę turnieju ADCC (w roku 2003) - Deana Listera. Po walce toczonej przez większość czasu w parterze i przez to uważanej przez wielu za dość nudną sędziowie ogłosili zwycięzcą Ricardo Aronę. Teraz czeka go czerwcowa walka w kolejnej rundzie turnieju. Organizacja ogłosiła, że jego rywalem będzie japońska legenda PRIDE - Kazushi Sakuraba.

Na co dzień Ricardo Arona mieszka w Niteroi w pobliżu plaży Itacoatiara. W skład jego codziennego planu dnia wchodzi miedzy innymi bieganie po owej plaży, surfing oraz morskie kąpiele. Jego pseudonim to The Brasilian Tiger (brazylijski tygrys). Wymyślił go sam Arona, który - jak twierdzi - czuje się w każdej walce właśnie jak polujący tygrys. Ma zresztą wytatuowane dwa tygrysy na ciele. Sponsorami Arony są firmy Vitamins & Minerals, Bad Boy oraz Body Planet. Jego trening polega na trzygodzinnym codziennym ćwiczeniu kondycji, trenowaniu z teamem przez 4 godziny 4 razy w tygodniu (jego sparring partnerem jest często Antonio Rodrigo Nogueira - były mistrz wagi ciężkiej PRIDE) oraz na doskonaleniu technik uderzanych z trenerem Tonico. Po każdej wygranej walce wykonuje efektowne salto i dziękuje publiczności za wsparcie.

Quinton 'Rampage' Jackson VS Ricardo Arona



wanderlei silva vs ricardo arona part 1



wanderlei silva vs ricardo arona part 2



Alistair Overeem vs Ricardo Arona



Mauricio Shogun vs Ricardo Arona



arona vs horn



Fedor vs Arona

Antonio Rodrigo Nogueira


Nazwisko: Antonio Rodrigo Nogueira
Ksywa: Minotauro
Team: Brazilian Top Team
Wzrost: 6'3 / 191cm
Waga: 231 lbs / 105 kg
Styl bazowy: Brazilian Jiu-Jitsu
Data urodzenia: 1976-06-02
PRIDE RECORD 17 / 4 / 0 (win/lose/draw)
MMA RECORD 29 - 4 - 1 (win/lose/draw)



Antonio Rodrigo Nogueira przyszedł na świat (On June 2nd, 1976). wraz ze swym bratem bliźniakiem Antonio Rogerio. Chłopcy od małego przejawiali zainteresowania sportami walki. Już w wieku 5 lat zaczęli trenować judo, wkrótce potem boks. O tym, że życiu nie jest kolorowo jak na filmie
mały Rodrigo przekonał się bardzo szybko. Gdy miał 10 lat został dosłownie przejechany i zmiażdżony przez ciężarówkę, w której puściły hamulce, samochód stoczył się na bawiącego się na ulicy chłopca. Po tym wypadku było jasne, ze Rodrigo sportowcem już nie zostanie. Miał poważnie uszkodzoną wątrobę i narządy jamy brzusznej, połamane nogi w kilku miejscach. Przeszedł skomplikowane operacje po których był przez długi czas hospitalizowany. Jak na tak małego smyka chłopak wykazał się niezwykłą determinacją i siłą woli dzięki którym zyskał przydomek "Minotaruro" - z Greckiej mitologii pół człowiek, pół byk. Dzięki tym zaletom udało mu się wyleczyć wszystko niemal w 100 %. Po długotrwałym leczeniu nastąpił w końcu upragniony powrót do treningów.
Gdy miał 14 lat zaczął naukę w szkole dla elektryków (coś jak technikum). Cały jego czas pochłaniał więc nauka i treningi. Zaczął uprawiać boks w "Triatlon gym" pod okiem byłego mistrza świata Marcelino Popo (w jakiejś organizacji CNB ). W 1995 roku rozpoczął treningi ju-jitsu w Dellariva team. Po kilku tygodniach treningów wystartował w turnieju, gdzie zwyciężył w kategorii białych pasów, a w kategorii open zajął drugie miejsce. W tej dyscyplinie zaczął notować błyskawiczne postępy przejawiając ogromny talent do walki. Na sukcesy nie trzeba było długo czekać. Fenomenalny "Mino" w roku 1996 został mistrzem Brazylii niebieskich pasów. W 1998 r. został mistrzem już w kat. Pasów brązowych . W 1999 wyjechał do USA gdzie został przedstawiony Jakiemu Levine'owi - promotorowi organizacji WEF! W tym samym roku wygrał turniej Panamierican w BJJ za co wyróżniony został czarnym pasem. Tego samego roku otrzymał również czarny pas w judo. O tym jak przełomowym był w karierze Mino rok 1999 zadecydował jednak - przede wszystkim start w MMA. Swoją pierwszą walkę stoczył w czerwcu 1999 na gali WEF 6-World Extreme Fighting 6. W pierwszej rundzie pokonał Davida Dodda poprzez "krucyfiks". Na kolejnej gali WEF (w październiku 1999) zadźwigniował Nate Schroeder'a już w drugiej minucie walki. Niespełna trzy tygodnie później Mino był znów gotów do walki! Organizacja "Rings" zorganizowała turniej - obejmujący dwie gale. Mino w turniejowej "drabince" rozstawiony był w bloku "A". 28. 10. 1999. odbył się więc turniej eliminacyjny. Mino w niespełna dwie minuty poddał Valentina Overeema (brat Alistaira) poprzez "Keylock". W kolejnej walce tego wieczoru wystarczyło mu zaledwie 40 sekund by poddać Iouri Kotchkine (armbar).
W styczniu 2000 Mino powrócił znów na jedną z gal WEF 8-Goin' Platinum gdzie zmierzył się z nie byle kim - samym Jeremim Hornem - którego pokonał lecz dopiero przez decyzję sędziów. Pod koniec lutego nadszedł czas finałów turnieju RINGS. Mino w walce półfinałowej pokonał Andresa Kopylova przez decyzję. Dramat nastąpił w finale. Po emocjonującej i wyrównanej walce Mino uległ mniejszemu od siebie Danowi Hendersonowi (niejednogłośna decyzja). Pół roku później "Big nog" spotkał się z Tsuyoshi Koshaką (Rings-Millennium Combine 3) i decyzją sędziów zremisował z japońskim weteranem.

Kolejny turniej federacji RINGS znów był podzielony na dwie gale. Na pierwszej z nich Minotaur spotkał się z Achmedem Labasanovem i Kiyoshi Tamurą - zwyciężając obydwóch oponentów poprzez armbara. Po kilkunastu dniach od turnieju Mino zostaje ojcem - jego kobieta rodzi córeczkę - Tainaę! W lutym 2001 przystąpił do turnieju finałowego gdzie tym razem był wymieniany wśród faworytów. Najwięcej problemów Brazylijczykowi sprawił Volk Han - Mino pokonał go dopiero po regulaminowym czasie poprzez decyzję sędziów. Natomiast w półfinale zaraz na początku drugiej rundy zadusił Hiromitsu Kaneharę (mataleo).
W finale zaś miał miejsce rewanż z Valentinem Overeemem - zakończony przez Mino w niespełna dwie minuty (trojkąt). Tym samym Mino zdobył swój pierwszy tytuł mistrzowski w MMA! Dzięki temu został dostrzeżony przez działaczy federacji Pride. Pół roku później zakontraktowano mu walkę z weteranem MMA - postacią niemal kultową w świecie SW - Garym Goodridgem! Potężny "Big Daddy" został zaduszony już w trzeciej minucie walki - trójkątnym duszeniem. Postawa Mino zrobiła wrażenie na wszystkich w Japonii i nie tylko. Zaproponowano mu walkę o mistrzowski pas z Markiem Colemanem (zwycięzcą Pride GP z 2000 roku). Co ciekawe Mino miał tylko dwa miesiące czasu od walki z Garym by móc się przygotować. Potężny Coleman dośc szybko zdał sobie sprawę że w stójce nie ma szans z przyzwoicie boksującym Brazylijczykiem i przy pierwszej okazji (poślizgnięcie i upadek Mino przy próbie highkicka) przeniósł walkę na glebę. Mino pokazał że nie na darmo ma czarny pas bjj! Walcząc gardą z Colemanem świetnie się bronił. Publiczność oszalała gdy po kilki minutach zmagań Bignog założył "trójkąta". Coleman jednak nie zamierzał się poddawać i próbował się uwolnić z duszenia. Mino spokojnie przeszedł z duszenia do balachy zmuszając Amerykanina do poddania! Bronić tytułu przyszło Brazylijczykowi bardzo szybko! Po pięciu tygodniach od walki z Coelmanem stanął naprzeciw amerykańskiego zawodnika Heatha Herringa, który miał już "na rozkładzie" min. Marka Kerra i Toma Ericssona. Walka z Herringiem trwała trzy pełne rundy. Była to jedna z najciekawszych i najbardziej widowiskowych walk w historii Pride'a. Nogueira obronił pas zwyciężając jednogłośnie.
Publiczność japońska pokochała się Mino. Promotorzy nie mieli za bardzo kogo wystawić przeciw niemu. Pojawił się pomysł, żeby dać szanse legendzie MMA - człowiekowi jednocześnie szalonemu i nieobliczalnemu, który bez względu na wyniki swoich walk zawsze jest uwielbiany przez japończyków dostarczając samą swoją obecnością wielu emocji! Człowiekiem tym miał być Enson Inoue - którego motto "Pain is temporary, but pride is forever" owiane jest już sporą legendą. Enson nigdy nie poddawał się w swych walkach. Dawał sobie łamać kończyny, dusić się - nigdy nie odklepywał! Po tym co zrobił z nim Igor Vovchanchyn Enson był hospitalizowany około pół roku!
Publiczność jak i szefostwo Pride nie byli zawiedzeni z tego zestawienia. Enson "dał sobie" złamać nogę i rękę, a na koniec został zaduszony trójkątem do nieprzytomności! Sekundanci Ensona omal nie pobili sędziego, który w porę nie przerwał walki (sami mogli rzucić ręcznik, ale pewnie się bali, że im Enson skopie jaja za to ).

Pół roku później Mino wystąpił na gali UFO (Universal Fighting-Arts Organization). Naprzeciw niego stanął Japończyk Sanae Kikuta. Na tej samej gali walczył brat bliźniak Mino - Antonio ROGERIO Nogueira. Mino stając do walki świadomy był porażki jaką odniósł jego brat z Vladimirem Matyuschenko po czym znokautował ciężko Kikutę w stójce - co do tej pory w MMA mu się nie zdarzyło! Walka ta nie była dla Mino zbyt ciężka. Pride natomiast postawił przed Brazylijczykiem ogromną przeszkodę (dosłownie i w przenośni) już trzy tygodnie później.
Na gali "PRIDE-Shockwave" przeciwnikiem Bignoga miał być dwumetrowy Amerykanin Bob Sapp ważący wtedy około 170 kg! Człowiek - czołg, który pojawił się w MMA przez przypadek (wcześniej był futbolistą amerykańskim). Do tej pory Sapp stoczył w MMA zaledwie dwie walki - dosłownie tratując swoich rywali. Samo zestawienie walki wzbudziło w świecie MMA sporo kontrowersji. Po tym co Sapp wyprawiał z rywalami trudno było sobie wyobrazić jak niby stawić czoło temu monstru ma Mino - wyglądający przy Amerykaninie jak "cherubinek"!? Teoretycznie Brazylijczyk nie miał nic do stracenia (oprócz zdrowia) - Sapp nie był pretendentem do pasa, walka więc była o przysłowiową "pietruszkę".
Starcie reklamowane było jako zestawienie siła vs technika; masa vs spryt itp. Emocje sięgały zenitu! Każdy kto oglądał walkę był świadkiem czegoś niesamowitego! Sapp rozpoczął od bezkompromisowego slamu głową Minotaura o ring. Przez kolejne dziesięć minut 1 rundy Sapp rzucał Brazylijczykiem, skakał po nim - słowem robił co chciał i aż dziw brał, że Mino to wszystko wytrzymuje
Druga runda wskazywała że przedstawienia "znęcanie się nad czarnym pasem" ciąg dalszy. Mino próbował zakładać trójkąta, dźwignię na nogę a Sapp zrzucał go z dziecinną łatwością.
W końcu w czołgu zabrakło paliwa wycieńczony Sapp został poddany balachą w piątej minucie drugiej rundy! Wydawało się wtedy, że Mino jest fighterem, którego nie można pokonać, że w chwili obecnej nie ma na świecie człowieka, który mógłby stawić mu czoła w walce wręcz. Obok rewelacyjnej techniki BJJ i boksu Mino był niesamowicie odporny na ciosy i posiadał ogromne serce do walki - co udowodnił bezdyskusyjnie tą walką!
Trzy miesiące później włodarze Pride chcieli jeszcze raz sprawdzić umiejętności Mino w walkach z olbrzymami - dostarczając tym samym radości japońskim widzom. Naprzeciw Minotaura stanął kolejny gigant - Semmy Schilt (214 wzrostu). W odróżnieniu od Sappa nie miał aż tak potężnej masy mięśniowej, ale był wyższy oraz posiadał bardzo przyzwoite umiejętności (już wtedy był weteranem MMA ). Szczupłego (w porównaniu do Sappa) holendra było o wiele łatwiej sprowadzić do parteru - stąd też Mino skończył walkę stosunkowo szybko - już w pierwszej rundzie poprzez trójkątne duszenie (technika ta stawała się powoli znakiem rozpoznawczym Mino). Na tej samej gali o miano pretendenta do pasa Mino walczyli ze sobą także Heath Herring i rosjanin Fedor Emelianenko. Ku zaskoczeniu wszystkich, faworyzowany Herring miał niewiele do powiedzenia w tej walce i przez trzy rundy był niemiłosiernie obijany
Aby "zmyć plamę" jedynej porażki w karierze mistrza grudniu 2002 zorganizowali rewanż pomiędzy Mino a Danem Hendersonem. Nog poddał Amerykanina balachą!
Za osiągnięcia w roku 2002 Nogueira został wyróżniony tytułem "Fightera roku" min. Przez magazyn "Nocaute".

W marcu 2003 Mino znów musiał bronić swego pasa. Przeciwnikiem miał być Fedor. To jednak Mino był stawiany w roli faworyta - w 2002 roku udowodnił, że może pokonać każdego. Rzeczywistość okazała się jednak zupełnie inna Fedor nie pozwolił sobie zrobić absolutnie nic - przez całą walkę kontrolował Brazylijczyka w parterze zadając niesamowicie celne i mocne ciosy, dominował też w stójce, z której skutecznie obalał. To co zademonstrował Rosjanin wydawało się być zupełnie nową jakością MMA. Niesamowicie mocne G&P i bezkompromisowa skuteczność we wszystkich płaszczyznach! Słowem najbardziej kompletny zawodnik jakiego widział świat! Mino po walce był wykończony fizycznie - jego twarz krwawiła, sprawiał wrażenie jakby nie mógł uwierzyć to co się stało. Fedor natomiast przyjął swoją wygraną zupełnie jakby bez emocji (przynajmniej tego nie okazywał) - od tej pory to on został niekwestionowanym numerem jeden na świecie.
Pół roku później odbyła się gala "PRIDE - Total Elimination 2003" - turniej eliminacyjny zawodników kategorii LHW. W pozostałych walkach szanse na pokazanie się publiczności dostał min. Fedor (który sprał Garego Goodridge'a w sposób bestialski wręcz), Mirko Filipovic (wschodząca gwiazda MMA, który miał wnieść nową "jakość" do walk swoją taktyką "Brawl & sprawl", który jako drugi pokonał Boba Sappa - nokautując go na zasadach K-1), oraz Mino - którego przeciwnikiem był Ricco Rodriguez - mistrz wagi ciężkiej UFC, który (podobnie jak Mino) stracił pas w swej poprzedniej walce. Dla Brazylijczyka był to swoisty rewanż - Rodriguez był świetnym grapplerem i raz już udało mu się pokonać Mino na zawodach grapplingu. Po długiej i nieco nudnej walce, gdzie przewagę miał Rodriguez to Mino został przez sędziów wytypowany na zwycięzcę starcia. Po słabym występie zaczęły się pojawiać wśród kibiców teorie o tym ile tak naprawdę wart jest Mino. Pokonał niby Colemana (który najlepsze lata miał już za sobą), Herringa (któremu też później nie wiodło się najlepiej), Sappa (który był "tucznikiem" bez umiejętności) i Schilta - z którym wygrywali też inni zawodnicy. W odzyskanie pasa przez Mino zaczęto już wątpić uznając jego i jego taktykę - walki z pleców za powoli odchodzącą w niepamięć. Jako kolejny mistrz typowany był Mirko Crocop Filipovic. Chorwacki antyterrorysta odsyłał do krainy marzeń swych kolejnych rywali robiąc to w sposób jaki do tej pory nie mieścił się w głowie znawcom MMA, którzy sądzili, ze każdego można sprowadzić na ziemię i tam poddać. Crocop - jako były kickboxer swoje walki MMA toczył tylko w stójce opanowując niemal do perfekcji unikanie sprowadzeń do parteru. Co ciekawe przeciwników swych nokautował najczęściej kopnięciami w głowę, które były jego główną bronią.
To właśnie z Cropcem się przyszło zmierzyć Mino pod koniec 2003 (pechowego jakby na to nie patrzeć) roku. Walka jeszcze przed rozpoczęciem wzbudzała emocje podobne jak walka Mino z Sappem przyćmiewając inne walki turnieju LHW, którego miał odbyć się finał.
Nic nie budziło takich emocji w świecie SW jak starcie Crocopa z Mino. Było to czymś w rodzaju starcia dwóch tytanów dysponujących zupełnie różną bronią. Z jednej strony Mino - grappler, który nigdy nie został znokautowany, wygrywający wiele walk przez poddanie. Z drugiej strony stał Crocop - nigdy nie został poddany, sam zaś niejednokrotnie nokautował bardzo ciężko swoich rywali. Domysłów odnośnie przebiegu walki było nieskończenie wiele. Nikogo nie interesowały walki Silvy z Yoshidą; Lidella z Jacksonem i Sakuraby z Randlemanem. To Mino i Crocop byli gwiazdami tego wieczoru. Fora internetowe poświęcone tematyce MMA aż kipiały od domysłów jak potoczy się walka Czy Mino sprowadzi walkę na ziemię i podda Crocopa, czy może zostanie znokautowany lewą nogą Chorwata?
W końcu stanęli naprzeciw siebie. Mirko bardzo pewny siebie - rozpoczął bardzo agresywnie, poruszał się jak błyskawica. Mino próbował wchodzić w nogi - bezskutecznie. Pierwsza 10 - minutowa runda przebiegła pod dyktando Crocopa. Minotaur był bezsilny, Crocop punktował bezlitośnie! Z końcem rundy Mirko trafił nawet lewego highkicka. Co prawda uderzenie nie było czyste, ale Brazylijczyk odczuł jego wymowę. W tym momencie zabrzmiał gong ratując Bignoga. Na początku drugiej rundy Mino wszedł w małą wymianę na pięści po czym błyskawicznie wszedł w nogi i w końcu udało mu się obalić Chorwata. Publiczność szalała! Po chwili Minotaur zajął dosiad. Crocop niewiele mógł poradzić będąc w dosiadzie pod czarnym pasem BJJ. Próbując się wydostać z niekorzystnej sytuacji popełnił błąd - bezlitośnie wykorzystany przez Brazylijczyka, który wychwycił rękę i założył balachę, zmuszając Mirka do odklepania! A więc stało się! Mirko - mający być przyszłością MMA został pokonany przez Nogueirę, którego wielu już spisywało na straty.

- Jak wyglądają twoje przygotowania do GP?

- Wróciłem trenować. Poświęciłem miesiąc na trening boksu oraz na dopracowanie mojej stójki (chodzi o trening w pozycji stojącej, erotomani ). Obecnie pracuję nad doskonaleniem parteru. Chcę poprawić go jak tylko się da. Jestem szybszy, lżejszy(?), niż wcześniej.

- Byłeś na Kubie, teraz jesteś w Salwadorze, gdzie trenujesz boks z brazylijskim trenerem Luizem Dorią.... Jak długo zamierzasz korzystać z jego usług?

- Mam nadzieję, że będę mógł trenować po jego okiem do kwietnia. Chcę również współpracować z nim w Rio de Janeiro. U siebie czuję się świetnie. Chcę go mieć przy sobie w Rio.

- Podczas Pride wypowiadałeś się na temat wagi ciężkiej GP. Czy spotkałeś tam Cro Copa?

- Tak! Przechodził a ja miałem trening. Potraktował mnie dźwignią, a ja myślałem, że to mój kumpel robi sobie jaja ze mnie.Pogadaliśmy, gdyż Mirko zaciekawił się moim treningiem. Oczywiście nie zdradziłem mu wszystkiego i powiedziałem, że mam kontuzję.

- Opowiedz mi o Minotauro Team... czy to ma znaczyć, że działasz na dwa fronty?

- Otworzyliśmy szkółkę treningową w Curitiba, którą nazwaliśmy Minotauro Team. Mam również kilku ludzi, którzy trenują tam, jak Vitelmo Katel, zwycięzca zawodów w Szwajcarii z serii Shooto oraz innych, którzy trenują jiu-jitsu w Curitiba. Nie sąw stanie trenować w Rio, więc zdecydowałem się na szkółkę właśnie w Curitiba. Co do działalności na dwa fronty, to chcę powiedzieć, że jestem członkiem Brazilian Top Team, a Minotauro Team jest dla moich podopiecznych. Nie mam zamiaru mieszać tych dwóch rzeczy.

- Po promocjach MMA (Conquista Fight) oraz otwarciu szkółki, wydaję się jakbyś czerpał również przyjeność z zajęć nie związanych głównie z twoją karierą...

- Ideą jest tutaj przyjemność w zawieraniu kontaktów oraz nazwa Minotauro. W życiu nie są najważniejsze pieniądze.

- Ta cała sytuacja z bokserską przygodą na Kubie wywołała wiele kontrowersji w Japonii, jak i w Brazylii. Niektórzy sugerowali, że zamierzasz walczyć o złoty medal (na olimpiadzie)....

- Pojechałem na Kubę razem z bokserską drużyną olimpijską Brazyli. Spędziłem tak wspaniale czas z Luiz Dórią i poprawiłem swoją stójkę. Byłem bardzo pojętnym uczniem.

- Rodacy oczekiwali cię na Shooto Switzerland. Dlaczego nie pojechałeś?

- W tym czasie byłem na Kubie. Podróżowałem do Japonii i nie mogłem pojechać do Szwajcarii, aby nie rujnować planów związanych z Boxing Team. Trenowaliśmy cały okres karnawału i to było tak poważne, że nie opuszczaliśmy pokoju hotelowego.

- Zawodnicy BTT (Brazilian Top Team) rządzili w zawodach....

- Taaa. To był niesamowicie zwycięski poziom. Zaprezentowali dobrą stójkę i wiele pięściarskich wymian. Specjalność BTT. Pragnę również pogratulować Guto (Gustavo Frota) za najlepsze widowisko MMA w Szwajcarii.

- Pomówmy o tym wydarzeniu, jak i o Conquista Fight? Czy są jakieś niusy o następnej edycji?

- Tak. Planujemy wypromować podobne widowiska na czerwiec i na grudzień. Parafowaliśmy również umowę z kanałem japońskiej TV. Chcę wystawić dwóch japońskich zawodników. Czerwcowa impreza odbyłaby się w Salwadorze a grudniowa ponownie w Vitória da Conquista.

W kwietniu 2004 Pride zorganizowało pierwszą galę mającą być pierwszym etapem turnieju HW. Do turnieju stanęło 16 zawodników.
Kilka dni przed galą Mino udzielił wywiadu

Były mistrz wagi ciężkiej PRIDE Antonio Rodrigo Nogueira jest przed kluczowym wyzwaniem w jego życiu. W tym samym turnieju będzie musiał stanąć naprzeciw najtwardszych facetów na ziemi .Łącznie z jego najgorszym koszmarem z Rosji Fedorem Emalienko, który pokonał go w marcu 2003 na punkty. Minotauro jest już w Japonii i skupia się na treningu mającemu zapobiec odrzutowemu kopnięciu(MIRKO).

Czy trenowałeś coś innego, czym mógłbyś zaskoczyć Mirko i Fedora oraz którzy fajterzy są według ciebie najtwardsi?

MINOTAURO:...Mirko ,Fedor, Josh Burnett, Heath Herring. Oczywiście ja wejdę do ringu bardziej pewny swego, ponieważ poprawiłem swoje ruchy w stójce. Ostatnim razem Fedor bardzo skracał dystans i miałem kłopoty z poruszaniem się w ringu. Byłem cholernie skoncentrowany na tym, żeby go zmusić do poddania i on o tym wiedział.Za każdym razem ,gdy próbowałem jakiegoś submission uderzał mnie i uwalniał swoje ramię Oczywiście moim pomysłem było sprowadzenie go na dół, gdyż walczenie z nim w stójce jest jak wielki ból w dupie. On wiedział jak zatrzymać moją grę. A co do Mirko...z lepszymi uderzeniami czuję ,że mogę z nim powymieniać trochę ciosów, a potem sprowadzić go do parteru.

Czy myślisz ,że Mirko może cię zaskoczyć w parterze? On dużo tego trenował.

MINOTAURO: Jego szanse zaskoczyć mnie w parterze są takie same jak moje zwycięstwo przez kopnięcie go w głowę i K.O. Od czasu gdy go pokonałem nie myślę, żeby poprawił parter znacząco.

W pierwszej walce spotkasz się z Hyrotaka Yokoi, ale kogo ty byś chciał na pierwszy ogień?

MINOTAURO: Żałuję ,że nie będzie to Fedor, ponieważ pokonał mnie i chcę szansy na walkę z nim jeszcze raz. Jestem pewien ,że mogę lepiej wystąpić przeciwko niemu. Nie ważny końcowy wynik, w moim umyśle wygram i będę walczył lepiej. On zranił mnie na początku, czułem jakbym miał głowę między linami, a kiedy go prawie miałem. Czas się skończył. Jestem pewien ,że gdy znów się spotkamy będzie to wyglądało inaczej.

Trenowałeś boks na Kubie .Czy poprawiło to twoją stójkę?

MINOTAURO: Tak teraz obracam się w ringu .Staram się mało czasu spędzać w narożniku. Wiem ,że liny są za mną i jest ok. Teraz ja znaczę dystans i moje ręce są szybsze. Jestem odtłuszczony (102kg).

Jaki był trening z Brazylijską drużyną boksu?

MINOTAURO: Bardzo ciężki. Ich ręce są jak dubeltówki, nie ma czasu na zatrzymanie. Kiedy myślisz, że to już koniec to zostały jeszcze 2 godziny. Sama rozgrzewka trwa pół godziny non stop.20 ludzi jest traktowanych tak samo. Musiałem się nieźle starać, żeby złapać ich fizyczny poziom. Oni się przygotowywują od roku do olimpiady. Musiałem to nadrobić. W rezultacie moja kondycja się nieźle poprawiła.

Czy na Kubie poznawali ciebie -mistrza vale tudo?

MINOTAURO: Niektórzy. Vale tudo jest tam zakazane. Na Kubie nie ma profesjonalnego sportu w TV, nawet boksu. Niktórzy trenerzy ,którzy mnie znali rozmawiali potem ze sobą o mnie .Tak więc po moim bokserskim treningu przychodzili judocy trochę posparować ze mną.

Mino zmierzył się z Hirotaka Yokoi. Na owej gali wydarzyło się też coś co było sporą niespodzianką dla wszystkich. Filipovic został znokautowany przez Kevina Randlemana (wywodzącego się z zapasów Amerykanina, który częściej startował w kat. LHW). Na turnieju zabłysnął też rosjanin Sergei Kharitonov - pokonując przez K.O. reprezentanta Chute Boxe - Murillo "Ninja" Rue.
Kolejny etap turnieju odbył się dwa miesiące później - w czerwcu 2004. Minotaur po raz kolejny zmierzył się z Herringiem, któremu tym razem bezdyskusyjnie udowodnił swą wyższość dusząc go techniką zwaną "anaconda choke"! Swoje walki wygrali też dwaj najgroźniejsi przeciwnicy Mino do tytułu GP! Kharitonov pokonał giganta Schilta, a Fedor mimo, że o mały włos nie został znokautowany slamem, to w półtorej minuty rozprawił się z Randlemanem.
Sierpień miał przynieść rozstrzygnięcie turnieju. Tego samego wieczoru miały zostać rozegrane walki półfinałowa i finałowa. Mino po zaciętym boju pokonał decyzją sędziów Kharitonova, Fedor zaś w niecałą minutę rozprawił się z Naoya Ogawą. W finale Mino dostał swój długo oczekiwany rewanż. Jak to w sporcie czasem bywa, tak i tutaj sytuacja się strasznie skomplikowała. W walce z Fedorem zawodnicy zderzyli się głowami i Rosjanin doznał rozcięcia, którego lekarze ringowi nie byli w stanie zatamować. Walka została uznana za "No contest" i miała zostać powtórzona. Przesunięcie jej na galę sylwestrową dało szanse Minotaurowi przygotować się do niej solidnie (co innego walczyć "na świeżo", a co innego po batalii z Kharitonovem). 31. 12. 2004. widzowie zostali jednak pozbawieni złudzeń
Fedor znów okazał się lepszy, wygrywając decyzją. Po walce Mino narzekał na zdrowie, ciężkie treningi i krótkie odstępy pomiędzy walkami wzięły swój haracz. Mino musiał przejść operację łokci. Rok 2005 zatem postanowił poświęcić za powrót do zdrowia w 100 % i poprawienie niektórych elementów walki. Nie sposób było jednak uniknąć walki. Minotaur w czerwcu 2005 jako przeciwnika dostał naszego rodaka - Pawła Nastulę. Dla Pawła był to debiut w MMA i od razu został rzucony na głęboką wodę. Minotauro pokonał Nastulę w pierwszej rundzie przez T.K.O. chociaż Paweł - trzeba przyznać sprawił mu więcej trudności niż niektórzy przypuszczali.
Niedługo po walce Mino udzielił wywiadu!


Mma Weekly: Po pierwsze gratulacje z okazji zwycięstwa. Jak to jest wrócić na zwycięski szlak?
Nogueira: Dziękuję. Czuję się świetnie. Ostatnią walkę przegrałem, więc tym razem chciałem pokazać moją technikę i walczyć twardo. Gość, z którym walczyłem teraz ma wielkie umiejętności judo i gdy zeszliśmy do parteru próbował różnych rzeczy, ale byłem w stanie go powstrzymać i użyć moją technikę w celu wygrania.

MMA Weekly: Czy odczuwalna była jakaś "rdza" po tak długiej absencji na ringu?
Nogueira: Czułem się bardzo komfortowo w tej walce. Czułem się dobrze i nie było żadnego stresu. Miałem pół roku przerwy, ponieważ w zeszłym roku walczyłem 5 razy, a według mnie jest to nieco za dużo. Byłem zestresowany i miałem kontuzję łokcia, więc wziąłem wolne by odzyskać siły.

MMA Weekly: Czy planujesz ponownie tak dużą przerwę, czy też czujesz się na siłach wrócić tym razem szybciej na ring?
Nogueira: Planuję walczyć w październiku. Jesteśmy w trakcie negocjacji z PRIDE. Jeśli będą mieli dla mnie przeciwnika - zawalczę na pewno. Do tego czasu będę trenował, a gdy dowiem się już o terminie walki, będę trenował jeszcze mocniej.

MMA Weekly: Jak przebiega twój trening, gdy już dowiesz się że walczysz za jakiś czas?
Nogueira: Gdy wiem, że będę walczył, trenuję trzy razy dziennie. Pracuję nad stroną fizyczną, nad kondycją, siłą. Pracuję nad jiu-kitsu trzy razy w tygodniu i tak samo jeśli idzie o zapasy. Sporo też trenuję Muay Thai. Pracuję nad moimi kolankami, umiejętnościami bokserskimi i czasem kopnięciami, ale głównie skupiam się na kolankach.

MMA Weekly: W ciągu ostatniego roku pokazałeś spory postęp jeśli idzie o technikę bokserską. Wiem też, że zawsze starasz się polepszać swe umiejętności.
Nogueira: W zeszłym roku pracowałem jak zwykle bardzo ciężko, ale pojechałem też na Kubę, by pracować nad umiejętnościami bokserskimi i to była najlepsza rzecz, jaką mogłem zrobić. Pomogło to bardzo, sporo czasu spędziłem na ringu boksując z każdym. Starałem się więcej walczyć w stójce, a to ile chcę walczyć z danym przeciwnikiem w stójce zależy od tego kim jest ten przeciwnik. Jestem teraz dość pewny siebie jeśli idzie o moje umiejętności bokserskie.

MMA Weekly: Poza uderzaniem, czy są jakieś aspekty, nad którymi chcesz popracować?
Nogueira: Miałem bardzo ciężkie walki z Fedorem i teraz dążę do tego, by stać się silniejszym fizycznie. Moi przeciwnicy jak Fedor czy Mirko stają się coraz silniejsi, dlatego by się z nimi mierzyć sam też musze stać się silniejszy.

MMA Weekly: Wspomniałeś o Fedorze i Crocopie i okazuje się, że wreszcie spotkają się ze sobą w sierpniu. Co myślisz o tym starciu?
Nogueira: Już od dwóch na to czekali, więc cieszę się że wreszcie to się odbędzie. Myślę, że to się rozstrzygnie na zasadzie "kto jest silniejszy". Fedor jest bardziej kompletnym fighterem, jest świetny w zapasach, dobry w uderzaniu i ma też w swym arsenale trochę skończeń w parterze. Crocop jest mocny w kopnięciach i boksie, ale o jego parterze nikt nic nie wie.

MMA Weekly: Czy z którymś z nich chciałbyś bardziej walczyć niż z drugim?
Nogueira: Chciałbym walczyć z Fedorem, jeśli wygra. Aby mieć z nim szanse wygrać muszę się polepszyć. Technikę mam, ale muszę być silniejszy. Myślę, że mam szansę z nim wygrać jeśli jeszcze raz się spotkamy.

MMA Weekly: Co jeśli Crocop wygra?
Nogueira: Jeśli to z nim zawalczę ponownie, to też będzie dobrze. Już raz z nim walczyłem i jeśli dojdzie do rewanżu to będę trenował jak ostatnim razem, tyle że mocniej. Myślę, że mogę go pokonać ponownie jeśli się zmierzymy. Ja tylko czekam na sposobność zawalczenia o pas. Nie potrafię wytypować oponenta, więc trenuję tak, by móc stawić czoła każdemu, kogo PRIDE wystawi do walki ze mną.

MMA Weekly: Czy jest jakiś limit czasowy jaki wyznaczyłeś sobie, by ponownie stoczyć walkę o tytuł?
Nogueira: Im szybciej tym lepiej, ale myślę, że po jednej, dwóch walkach poproszę PRIDE o taką walkę.

MMA Weekly: Jak ważne to jest dla ciebie, by znów być mistrzem wagi ciężkiej PRIDE?
Nogueira: To jest dla mnie bardzo ważne! Gdy miałem tytuł, bardzo się z tego cieszyłem i to zmieniło całe moje życie. Muszę pracować bardzo ciężko, by znów móc go zdobyć, po porażce muszę się polepszyć. Gdy przegrałem w 2003 nie byłem w pełni zdrów i nie mogłem trenować tak jak chciałem. Gdy walczyłem z Fedorem był on w dobrej formie, a jego strategia była lepsza od mojej, zasłużył on sobie więc na zwycięstwo. Zamierzam pracować jeszcze ciężej, by zdobyć pas, ponieważ jest to dla mnie bardzo ważne.

MMA Weekly: Poza działalnością fightera zająłeś się ostatnio częścią promocyjną sportu. Opowiedz o tym.
Nogueira: Mamy zamiar zrobić drugi show w tym roku, w zeszłym zrobiliśmy już trzy, ale tylko ostatni był sygnowany moją osobą - Minotauro Fights. Myślę, że nasz następny show będzie miał miejsce na początku sierpnia. Chętnie biorę w tym udział, ale nie robię tego dla pieniędzy. Chcę dać młodym, początkującym fighterom pokazania swoich umiejętności. W Brazylii jest bardzo mało takich okazji, w odróżnieniu do USA, gdzie każdy może się pokazać w 20-30 walkach. Tutaj w Brazylii tego nie mamy, więc chciałem pomóc naszym młodym fighterom w nabraniu doświadczenia. Trenowałem nawet z niektórymi z nich i pomagałem im, by byli gotowi do przyszłych walk.

MMA Weekly: Z rozmów z fighterami z USA, którzy promują swoje show wynika, że jest to stresujące, by stworzyć organizację. Czy ty kiedykolwiek się stresowałeś przy tym?
Nogueira: Nie bardzo. Mam tam gościa, który jest obeznany z biznesem, więc na mnie spoczywają tylko obowiązki związane z walkami. Mam sporo wiedzy na ten temat, bo jeżdżę do Japonii na ich show i obserwuję, a potem przekazuję doświadczenia temu człowiekowi, potem on z tego korzysta. Bardzo mnie to wciąga, a że jestem fighterem, to mam sposobność zapraszania wielu innych fighterów do mojego show.

MMA Weekly: Na początku roku były pogłoski o tym, że miałeś walczyć w USA, ale Mario Sperry przekazał, że nie było żadnych poważnych rozmów na ten temat. Wiem, że wielu ludzi chciałoby zobaczyć cię tam walczącego. Czy ty także masz takie pragnienie?
Nogueira:PRIDE chciało zorganizować tam show rok temu, ale nic z tego nie wyszło. Miałem nadzieję tam walczyć. Jak pewnie wiesz, moje pierwsze dwie walki odbyły się w USA (w WEF), ponadto mieszkałem na Florydzie, więc czuję się całkiem komfortowo w Stanach. Moja matka i siostra wciąż żyją na Florydzie i czasem jeżdżę tam potrenować. Myślę, że powinniśmy odbyć show w USA, bo wtedy mógłbym pokazać moje jiu-jitsu w Stanach. Wiem, że wielu tam trenuje jiu-jitsu, jest to tam dość popularne.

MMA Weekly: Dziękujemy za Twój czas Minotauro, czy jest coś o czym jeszcze chciałbyś wspomnieć?
Nogueira: Nie ma sprawy. Chciałbym powiedzieć, że jeżeli PRIDE zechce zorganizować galę w USA, wówczas bardzo bym chciał w niej zawalczyć, aby pokazać się amerykańskim fanom. Oglądałem wiele gal PRIDE i widzę, że Amerykanie bardzo poprawili swoje umiejętności jiu-jitsu. Jak na przykład Yves Edwards, wygrał na Busido w pięknym stylu. Ludzie tacy, jak Jeremy Horn mają wspaniałe jiu-jitsu i to pokazuje jak bardzo ten styl się rozwija w USA, a ja się z tego cieszę.


W kolejnym wywiadzie Mino tako rzecze.

-Jak byś porównał dywizję ciężką PRIDE i UFC w tej chwili?
-Myślę, że w PRIDE jest znacznie wyższy poziom fighterów. Wcześniej sytuacja była zbliżona, ale teraz PRIDE jest znacznie lepsze. Wiesz, ostatnio była ta walka Fedora i Crocopa. Była to bardzo interesująca walka i udowodniła, że poziom PRIDE'a jest bardzo wysoki.

-Czy myślisz, że Fedora można pokonać? -Fedor jest świetnym fighterem, ale ma pewne słabości.

-Jakie? -Chodzi o to, że nie jest zbyt dobry na ziemi. Potrafi dominować będąc na górze, ale jego submissions nie są zbyt dobre. Nie mógł nawet poddać Mirko na glebie.

-Jak długo chciałbyś jeszcze walczyć? -Może z 9 lat jeszcze. Mam teraz 26 lat, więc może przestanę jak będę miał 35. Wciąż mam wiele do zrobienia. Jeszcze nie jestem skończony (śmieje się)

-Poza Fedorem, kto był twoim najmocniejszym przeciwnikiem do tej pory? -Chyba Sergei Kharitonov. Jest bardzo mocny. Będzie w przyszłości jednym ze ściśle najlepszych fighterów w wadze ciężkiej.

-Tak, też tak myślę. Chciałbym go zobaczyć przeciw Fedorowi. -Uważam, że to by była bardzo interesująca walka! Ale widzisz, czołowi zawodnicy praktycznie ze sobą nie walczą. Fedorowi zabrało 3 lata zanim zawalczył z Mirkiem, a z Kharitonovem dotąd nie walczył. Myślę, że PRIDE powinno zorganizować taką walkę. Na pewno byłaby świetna!

-Mirko ostatnio wspomniał podczas wywiadu, że wpierw stoczy walkę znowu z Joshem Barnettem a później, na Gali Noworocznej, zawalczy z tobą. Czy możesz coś powiedzieć na ten temat? -Nic

-O! Interesujące, bo Josh Barnett pytany o to samo również powiedział, że nic o tym nie wie. -No wiesz on chce z Joshem Barnettem jeszcze raz, gdyż za pierwszym razem przerwano walkę. Jednak jestem przygotowany na walkę z nimi w każdej chwili.

-Kiedy już nie będziesz walczyć, co chciałbyś robić? -Nadal chciałbym uczyć sztuk walk i uczyć moich przyjaciół jak walczyć. Jednak jeszcze może będę robić coś na co jeszcze nie mam możliwości jeszcze, jak żyć na wsi i mieć farmę lub coś podobnego. To brzmi bardzo miło!

-W tym roku walczyłeś tylko raz, kiedy jednak zajrzałem do twojego bilansu walk z początku kariery, to okazuje się, że wchodziłeś na ring 3-5 razy w ciągu roku. Czy to z powodu twojej kontuzji łokcia? -Tak, miałem bardzo ciężką kontuzję i nie mogłem ćwiczyć i walczyć za dużo. Jednak następny rok będzie HW GP i wiem, że będzie to bardzo trudny rok. Więc teraz poświęcam czas terapii by być gotowym w następnym roku, tak.

-Byłeś zaskoczony dominacją Arony w stójce w jego walce z Wanderlei'em? -Tak, Arona mnie zaskoczył. Kopał Wanderlei'a bardzo mocno, ale byłem pewien, że Arona będzie dominował w tej walce i jestem bardzo dumny, że mogłem mu pomóc, by tak walczył.

-Czy mógłbyś powiedzieć coś o swojej gali walk? -Tak, do tej pory mieliśmy trzy imprezy i lubię ustawiać jakieś bardzo dobre walki. Staram się znaleźć najlepszych z Brazylii, tak aby mogli udowodnić że umieją walczyć, by potem mogli również pokazać się za granicą.

-Więc to głównie dla brazylijskich fighterów? -Tak, taka jest główna idea. Impreza robi się naprawdę duża i naprawdę każdy to ogląda w Brazylii. To dlatego, że znam się na tym i umiem ustawić naprawdę dobre walki.

-Nigdy nie chciałeś walczyć w swojej imprezie? -Nie, ponieważ jestem wyłącznie skupiony na walkach w PRIDE, bo to największa tego typu impreza na całym świecie.

-Anakonda Choke, którą ostatnio pokazałeś sam ją wymyśliłeś, czy jest techniką z twojego klubu? -Nie to było 10 lat temu i mój stary były nauczyciel nauczył mnie tej techniki. W BTT opanowaliśmy ją perfekcyjnie. Tak poza tym to moje ulubione duszenie teraz.

-Tak jest naprawdę fajne. Nie masz Anakondy w domu? -Nie (śmiech). Mam dwa psy.

-Jakie psy? -Jeden buldog i jeden włoski pies. Oba są duże.

-Kiedy przegrałeś z Fedorem po raz drugi czy zastanawiałeś się kiedykolwiek nad przejściem do niższej kategorii wagowej? -Nie, nigdy nie myślałem i przejściu z ciężkiej do lekkiej. Ważę 102 kg i mógłbym przejść do wagi niżej. Nie byłoby to trudne dla mnie, ale walka jest w HW jest trudniejsza i jest także wielkim wyzwaniem dla mnie do bycia mistrzem wagi ciężkiej. Więc się nie poddaję. Już teraz dodałem sobie parę kilo i ważę 105kg. Chciałbym jeszcze dodać ze 2kg, do 107 i wówczas mógłbym walczyć z taką samą siłą jak przeciwnicy.

-Wanderlei proponował ci raz do przyłączenia się do Chute Boxu.
-Tak!(śmiech)

-Czy zastanawiałeś się nad tym? -Nie, ponieważ jesteśmy bardzo zżyci w Brazylian Top Team I pomagałem w budowaniu BTT, więc naprawdę lubię moją drużynę i trenowanie tam. Więc nigdy nie myślałem o odejściu.

-Brzmi jak rodzina -Tak, naprawdę jak rodzina, ale doceniam jego zaproszenie. Jest bardzo dobrym fighterem i mam dla niego wiele szacunku jako zawodnika, a także jako człowieka.

-Raz trenowałeś z narodową drużyną boskerską Brazylii i można było usłyszeć informację, że chciałbyś dołączyć do nich na Igrzyska Olimpijskie. Opowiedz coś o tym. -Chciałem spróbować. W Brazyli mamy zawody, które mogą zakwalifikować kogoś do Igrzysk Olimpijskich. Było trzech gości, którzy mieli taką możliwość i ja byłem gościem numer 2. Ale tak naprawdę nie trenowałem wyłącznię boksu. Trenowałem również w BTT, więc nie byłem w stu procentach nastawiony na boks i gotowy by tam startować. Ale była to wspaniała możliwość, by poprawić swoje umiejętności bokserskie, poruszanie na ringu, kontrolę oddechu i tak dalej. Naprawdę ciężko trenowaliśmy!

-Jak tam twoje łokcie w chwili obecnej? Czy dobrze się leczą i kiedy myślisz, że będziesz mógł zawalczyć ponownie?
-Cóż, zabieg był niewielki, chodziło o to, by usunąć odpryski kostne i leczy się to bardzo dobrze. Mogłem trenować już tydzień temu bez żadnego bólu. Czuję się znacznie lepiej niż przedtem. Również nie mogłem dobrze się poruszać na glebie. W mojej ostatniej walce, w czerwcu, czułem wiele bólu w łokciach, więc jestem bardzo zadowolony, że zrobiłem ten zabieg.

-Od kiedy czułeś, że coś jest nie tak z twoimi łokciami? -Odkąd zawalczyłem z Crocopem w 2002 roku. Podczas treningu do tej walki uszkodziłem sobie łokcie. Od tamtej pory mnie bolało.

-W takim razie to był długi czas zanim zdecydowałeś się to naprawić.
-Tak, to było dwa lata, zawsze chciałem to naprawić, ale odkładałem to do następnego razu, potem do jeszcze następnego i tak dalej.

-Teraz mam może dość niewygodne pytanie do ciebie. Sakakibara, prezydent PRIDE powiedział ostatnio, że nie testują zawodników na obecność sterydów. Co o tym myślisz? -Myślę, że powinni, ale Sakakibara ma wolną rękę, bo to jego impreza. Myślę, że powinni, bo normalni fighterzy mają mniejsze szanse na wygranie z kimś, kto coś bierze.

-Siła jest faktycznie inna? -Tak, to czyni dużą różnicę. Poza tym testują na Olimpiadzie, więc powinni i tutaj. Ale decyduje Sakakibara i ma do tego prawo.

-Ty nie bierzesz żadnych sterydów? -Nie, jestem stuprocentowo naturalny. Już w wieku 14 lat ważyłem około 90kg, więc zawsze byłem dużym gościem (śmiech).

-Więc podejrzewam, że nie miałeś nigdy problemów w szkole. -Nie nie (śmiech)

-Dzięki za wywiad -Nie ma sprawy


Mimo iż Minotaur miał dłuższą przerwę od walk, dziennikarze serwisów sportowych często wypytywali go na tematy związane z występami innych zawodników.
Oto kolejny wywiad, którego Nog udzielił w tym czasie.

I: Czy widziałeś walkę Crocopa z Barnettem?
Minotauro: Nie, nie widziałem

I: Co sądzisz o wyniku tej walki?
Minotauro: Moi znajomi powiedzieli mi, że Barnett użył swej masy w pierwszej rundzie żeby trzymać Crocopa w klinczu. Cięższy koleś często ma przewagę na początku walki. Sprowadził Crocopa do parteru, ale zgasł i Crocop pokazał dobrą kondycję i umiejętności na ziemi. Myślę, że miał dosiad, bo Barnett chciał wykonać rzut jakiego się nie wykonuje w wadze ciężkiej.

I: Ponieważ nie obejrzałeś walki Cro Cop vs Barnett, co możesz nam powiedzieć o Cro Cop vs Fedor?
Minotauro: Fedor intensywnie napierał na Crocopa przez całą walkę. Fedor postawił wysoką poprzeczkę I to on dyktował warunki, dominował przez całą walkę. Myślę, żę Crocop walczył bardzo dobrze na początku gdy połączył kopnięcie z uderzeniami, ale w drugiej i trzeciej rundzie Fedor kierował walką we wszystkich aspektach.

I: Walczysz z Fedorem na gali noworocznej w Saitamie?
Minotauro: Chciałbym, ale nie wiem czy będę. Jestem gotów do walki z nim w każdej chwili. Będę walczył 31 grudnia, ale nie wiem kto będzie moim przeciwnikiem. Myślę, że to może być kolejna walka z Crocopem, ale naprawdę nic nie wiem na ten temat.

I: Sądzisz, że w końcu zmierzysz się z Barnettem?
Minotauro: Nie wiem. Jeżeli Pride mnie wyznaczy to biorę to i będę walczyć. Jestem pewny tego, że wygram i myślę, że Barnett i ja wkrótce staniemy n przeciw siebie.

I: Fani nazywają Pride 30 jako impreza dziwolągów. Jak oceniasz nowych zawodników w wadze ciężkiej jak Alexandra Lungu czy Zuluzinho?
Minotauro: DSE zawsze szukało nowych talentów do ich imprez. Czasem kończy się to sukcesem, a czasem nie. Sądzę, że ostatnie widowisko nie skupiło uwagi fanów dawnych imprez, może dlatego, że nie było reprezentantów z BTT. Mamy dobrą charyzmę.

I: Miałeś operację barku trzy miesiące temu. W jakim teraz jesteś stanie?
Minotauro: Jestem w 100% zdrowy. To była ostatnia kontuzja, wyzdrowiałem i jestem bardzo ostrożny żeby taki stan pozostał, by nie miało to wpływu na mój trening. Mój lekarz zalecił mi 15 zabiegów fizykoterapeutycznych i zrobiłem 40.

I: Fedor pokonał cię dwa razy, ale fani nadal wierzą, że jesteś w stanie pokonać go. Jak się z tym czujesz?
Minotauro: Widzieli mnie już w wielu sytuacjach w ringu. Walczyłem z kilkoma ciężkimi zawodnikami pod rząd i nigdy nie odmówiłem walki. Fedor trzyma wysoką poprzeczkę i bez wątpienia jego umiejętności zapaśnicze są lepsze niż moje. To jest różnica i przez to wygrał ze mną dwukrotnie. Staram się nadrobić tę słabość. Cieszę się, że fani dostrzegają mój wysiłek.

I: Ostatnie słowa?
Minotauro: Nie mam wiele do powiedzenia, tylko tyle, że dziękuję fanom i trzymam ich na bieżąco dzięki takim krótkim wywiadom jak to teraz.


Po kolejnych kilku miesiącach absencji od walk Mino znów wyszedł na ring w lutym 2006! Na "przetarcie" dostał japończyka Kyoshi Tamurę - którego bez problemu poddał.
Fani mieli jednak ochotę zobaczyć Mino w czasie gali sylwestrowej. Oto dlaczego nie doszło do jego występu...

Dlaczego nie będzie Cię na Pride Shockwave?

Miałem walczyć z Zuluzinho, jednak później ustawili go z Fedorem Emelianenko. Przez ostatnie dni nie wiedziałem co się dzieje. Chcieli, żebym walczył z Fabricio Werdumem, ale on złapał kontuzję stopy i walka została odwołana. Teraz wybieram się do Francji. Spędzę tam Sylwestra, a później lecę na seminarium do Madagaskaru.

Czy jesteś zawiedziony faktem, że Pride tak zwlekało z poinformowaniem Cię o tym, z kim miałbyś walczyć?

Myślę, że nie powinniśmy myśleć o tym, czy będziemy walczyć, czy nie. Wtedy myślę o różnych przeciwnikach, z którymi mógłbym zawalczyć, a ostatecznie walka nie dochodzi do skutku. To normalne. Ucierpiałem podczas treningów, a to również przeszkodziło mi w negocjacjach, ponieważ nie mogłem potwierdzić mojego uczestnictwa. Po tym wszystko wydawało się być na dobrej drodze i miałem walczyć z Werdumem, ale on też został kontuzjowany, więc dali mi Zuluzinho, ale zaraz okazało się, że jednak będzie walczył z Fedorem. Nadal trenuję.

W tym roku walczyłeś tylko raz. Co zmieniło się w Twoich relacjach z Pride?

Od 2003 uszkodziłem sobie najpierw prawy łokieć, a potem lewy. Cały ten czas poświęciłem leczeniu się i jestem już bliski 100%. Przeciwko Pawłowi Nastuli, nie byłem w formie, ale podpisałem kontrakt z Pride i zaprezentowałem się najlepiej jak potrafiłem. W październiku, postanowiłem nie walczyć, póki nie będę w pełni zdrów. Muszę postarać się być w 100% zdrowy przed GP.

Czy myślisz, że jedna walka w roku to coś złego?

Wielu fighterów już tak robiło, ale ze mną było inaczej. Walczyłem tak, jakbym walczył 5 razy w roku. Teraz moim zadaniem jest przygotowanie się do GP, które odbędzie się w lutym lub kwietniu. Chcę być jednym z finalistów.

Co z Fedorem?

Ciężko będzie go pokonać. Całą moją pracę poświęcam kolejnemu starciu z nim.

Po trzech walkach z rosyjskim fighterem, doskonale poznałeś jego sposób walki. Co poradziłbyś Zuluzinho?

Jego mocną stroną są ataki w stójce i sprowadzenia do parteru. Zuluzinho musi trzymać dystans, aby nie dać się sprowadzić. Myślę, że powinien używać zaczepnych ciosów i chodzić wokół ringu. Nie będzie miał łatwego zadania.



5. 05. 2006. rozpoczął się kolejny turniej Pride GP HW. Mino w pierwszej walce stanął naprzeciw Wagnera da Conceicao Martina alias "Zuluzinho"
Bignog nie dał szans grubasowi i już po chwili wyciągnął balachę! O ile pierwsza runda turnieju była dla Mino "lekka, łatwa i przyjemna" o tyle w lipcu musiał się zmierzyć ze swoim rodakiem Fabricio Werdumem. W pierwszej rundzie Mino dominował wykorzystując swoją przewagę w stójce. Werdum jest jednym z najlepszych zawodników BJJ na świecie i nawet takiemu asowi parteru jak Mino nie było spieszno przenosić z nim walki na glebę. Ale co się odwlecze Po trzech rundach to Nogueira został zwycięzcą starcia i to on awansował do półfinału.

Oto co miał do powiedzenia po walce...

Pride Fighting Championships: Twój fizyczny trener, który był z tobą do ostatnich zawodów opuścił cię przed drugą rundą GP. Jak to wpłynęło na ciebie ? W wywiadzie udzielonym po pierwszej rundzie pozornie skupiałeś się na swojej kondycji, mówiąc o brakach w treningu fizycznym i że chcesz być w szczytowej fizycznej formie podczas rundy finałowej.

Antonio Rodrigo Nogueira: Trenowałem z nim do dwóch poprzednich walk (z Tamurą i Zuluzinho). Niestety, od obecnych zawodów stał się on trenerem Wanderleia Silvy. Normalnie potrzebuję ośmiu tygodni do przygotowania się, ale teraz miałem tylko miesiąc, więc moja kondycja nie była bardzo dobra.


Pride: Nie kopałeś zbyt wiele podczas tej walki. Jakie były tego przyczyny ?

Nogueira: Nie było żadnych specjalnych przyczyn. Dużo pracowałem nad moimi umiejętnościami bokserskimi, więc myślę że był to naturalny skutek.


Pride: Josh (Barnett) chce walczyć z tobą odkąd cię wyzwał w 2002 roku.

Nogueira: Będę walczył z każdym, czy to z Mirko, Wanderleiem lub oczywiście z Joshem. Gdy fani i mój promotor wybiorą przeciwnika, będę z nim walczył. Jakkolwiek, gdybym ja miał wybrać przeciwnika, najbardziej chciałbym walczyć z Wanderleiem. Jego styl jest podobny do mojego w tym sensie, że zawsze przemy do przodu, atakujemy. To definitywnie byłaby ekscytująca walka. Josh i ja trenowaliśmy razem w 2002 roku na ADCC, więc on już wie że jestem silniejszy. Tak naprawdę to on prawdopodobnie nie chce ze mną walczyć (śmiech).


Pride: Chciałbyś aby w finale walka rozegrała się pomiędzy dwoma Brazylijczykami - tobą i Wanderleiem ?

Nogueira: Oczywiście że chciałbym. Muszę brać pod uwagę każdą możliwość więc myślę również o walce z Wanderleiem w rundzie finałowej. Jeśli dojdzie do walki pomiędzy nami, będzie to dobra okazja do pokazania światu siły Brazylijczyków. Fedor i ja walczyliśmy w rundzie finałowej ostatniego Heavyweight GP. Shogun i Arona walczyli w rundzie finałowej Middleweight GP ostatniego roku. Murilo i Henderson walczyli w rundzie winałowej Welterweight GP. Patrząc wstecz, Brazylijczycy zawsze występowali w finałowej rundzie Pride GP.


Pride: Więc chcesz walczyć z Wanderleiem w rundzie finałowej i pokazać siłę Brazylii ?

Nogueira: Ludzie na świecie myślą o Brazylii jako państwie piłki nożnej, ale ja myślę o niej jako o ziemi PRIDE. Chcę to udowodnić.


Pride: To byłaby ekstremalnie intrygująca walka, jako że obaj kontynuujecie wspieranie PRIDE jako symbole siły, oraz jako eksperci w dziedzinie grappling'u i striking'u. Jakkolwiek Mirko także oczekuje rewanżu z Tobą.

Nogueira: Myślę, że to też byłaby interesująca walka. Obaj walczyliśmy już o pas. Myślę, że byłoby to interesujące walczyć z Mirko o prawo wyzwania Fedora do walki o mistrzowski pas.


Pride: I w końcu wiadomość dla fanów przed rundą finałową!

Nogueira: Definitywnie sięgnę walki o pas. Chcę pokazać światu moją siłę, siłę Brazilian Top Team oraz siłę Brazylijczyków. Dodatkowo zamierzam usiąść na mistrzowskim tronie raz jeszcze. Czekajcie na nowego mistrza, Antonio Rodrigo Nogueirę!

10. 09. odbył się turniej finałowy. W półfinałach spotkali się Mino - z Jochem Barnettem i Mirko "Crocop" z Wanderleiem Silvą.
Przed wyjazdem na turniej Mino udzielił wywiadu...

Czy jest jakaś różnica w Twoich treningach?

Trenuje więcej Muay Thai, podczas gdy do innych walk trenowalem raczej boks. Wiem, ze Wanderlei kopie, wiec cwicze to aby byc przygotowanym do finalow.

Oczekiwales walki z Wanderleiem a oni ustawili Cie z Joshem Barnettem, co o tym sadzisz?

Dla mnie to nie ma roznicy Wand czy Barnett. Obaj sa strasznie twardzi I dam z siebie wszystko walczac z kazdym z nich sadze ze to bedzie ciezka walka przeciwko Joshowi, aby moc awansowac do finalu, tak samo bedzie z Wanderleiem. W dniu finalu osoba ktora bedzie najlepiej przygotowana fizycznie zalozy pas.,.

Czy sadzisz, ze on pojdzie na wymiane ciosow z Toba, czy zechce sprowadzic Cie do parteru?

Sadze, ze bedzie probowal parteru. Ma dobry boks, ddobrze wymianie uderzenia, ale zawsze mowi w wywiadach, ze musi odpowiednio trenowac swoje take downy. Co wiecej wiekszosc swoich walk sprowadza do parteru, wiec ja wierze w statystyke

Czy cwiczys zapasy aby walczyc z nim w stojce, czy pojdziesz z nim do parteru tak jak on bedzie tego chcial?

Cwicze zapasy, nie dam sie sprowadzic latwo, ale jezeli to sie stanie to uzyje parteru Fabricio Werduma, ktory wg. Mnie jest najlepszy na swiecie, to jest partia szachow, ale ja wierze w parter ktory pokazalem przeciwko Werdumowi.

A co sadzisz o walce Wanderleia z Cro Copem?

To bedzie wielka walka. To byla wielka walka za pierwszym razem,ale Pride popelnil bledy dajac przewage CC, ale sadze, ze teraz bedzie inaczej. Jezeli Wand bedzie w takiej formie w jakiej byl wtedy, to bedzie to ciezka walka dla CC. Ale CC takze bardzo polepszyl swoja gre, ma lepszy boks I jest pewniejszy siebie. To bedzie znowu bardzo twarda walka.

Pride zawsze publikuje to na co ludzie glosowali w sondazach, I w sondazach wskazano, iz masz walczyc z Wanderleiem. Jak sadzisz dlaczego tym razem nie posluchano opinii publicznej?

Poniewaz sadze, iz CC walczyl juz z Barnettem 3 razy I oni nie chcieli robic tej walki raz jeszcze, sadze tez, ze walka miedzy Brazylijczykami nie bylaby dla nich korzystna finansowo. Brazylijczycy nie szaleja tak za VT jak Europejczycy I Amerykanie, nie zaplaciliby tyle za pay-per -viev. Sadze, ze mogli ustawic mnie z Wandem wczesniej, po to aby wyeliminowac Brazylijczyka, nie rozumiem tego , poniewaz teraz moze byc nawet brazylijski.

To jest walka slawna na caly swiat, taka ktora wszyscy chca zobaczyc.

Szczerze mowiac ja tego nie rozumiem. Teraz bede walczyl z Barnettem..

Co robisz teraz inaczej skoro przyznales ze byles w malym gazie w czasie ostatnij walki?
Robie odpowiednie cwiczenia, przebudowuje miesnie, trenuje gaz, biegam po plazy, chodze po gorach (badz pod gore ) sic). Tam beda dwie walki w czasie dnia, musze o tym myslec, musze byc szybszy. Bede mial 108 kilo, musze zrzucic troche wagi, teraz mam 113 kg. Werdum walczyl ze mna majac pewna strategie, w parterze. Kiedy on jest u gory walczy naprawde dobrze, zmeczylem sie poniewaz probowalem wszystkiego: Americany, gilotyny .

Czy Josh Barnett zaimponowal Ci walka z Markiem Huntem?

Jego take downy byly swietne, ale walka szla tak ja myslelismy. Wszyscy od razu znali jej rezultat

Czy wolisz CC czy Wanda w finale?

Wszystko jedno, bede przygotowany na kazdegoz nich. Walczylem juz z CC, znam jego styl walki, jesli to bedzie Wanderlei to bedzie to takze swietna walka, dam z siebie wszystko

Jaka rade dalbys Wanderleiowi w walce przeciwko CC?

Tak samo jak ja to robilem , gdy z nim walczylem, Wanderlei pownien przytrzymywac jego kopniecia, to jest latwe do zrobienia. Jesli bedzie trzymal taki rytm w walce z CC to bedzie to dobra taktyka

Walka Nogueiry z Amerykaninem była bardzo wyrównana, jednak to Barnett został jej zwycięzcą dzięki decyzji sędziów.
Zarówno Mino jak i jego kibice czuli pewien niedosyt po tym co się stało. NA gali sylwestrowej PRIDE-Shockwave 2006 odbył się więc rewanż - tym razem udany dla Brazylijczyka. Jakie losy czekają Mino w tym roku? Czy dostanie kolejną szansę walki z Fedorem? Ciężko przewidzieć, tym bardziej, że ciągle pojawiają się kolejne "przetasowania". Pretendent do tytułu - Mirko Filipovic odszedł do UFC. Fedor jest kontuzjowany. Walczyć też by chcieli Werdum, Kharitonov i Alex Emelianenko. Pozostało czekać .

Poniżej mozna zobaczyc walki w wykonaniu Nogueiry.


Antonio Nogueira vs Enson Inoe



Fedor Emelianenko Vs. Antonio Rodrigo Nogueira 1



Fedor Emelianenko Vs. Antonio Rodrigo Nogueira 2



Antonio Rodrigo Nogueira vs Volk Han



Ricco Rodriguez VS Antonio Rodrigo Nogueira



Antonio Rodrigo Nogueira 'Minotauro' vs Bob 'The Beast' Sapp



Antonio Rodrigo Nogueira vs. Heath Herring



Shogun vs Minotouro 1/3



Shogun vs Minotouro 2/3



Shogun vs Minotouro 3/3



rogeiro vs. sakuraba



Minotauro VS Fherring